10. Tablica ku czci powstańców z oddziału Zygmunta Padlewskiego, którzy, odpierając atak oddziałów rosyjskich, ponieśli śmierć 15 III 1863 r. w bitwie pod Zeńbokiem

Lokalizacja: kościół św. Bartłomieja w Zeńboku, gm. Regimin

Odsłonięcie: 17 III 2013 w 150-tą rocznicę męczeńskiej śmierci 100 powstańców poległych 15 marca 1863 r. w Zeńboku z inicjatywy dr Bogumiły Umińskiej

Materiał: czarny granit; wymiary: 860 mm x 760 mm, fundator i wykonawca Bernard Grzankowski

Długotrwały ucisk narodowy, represje i utrudnienia w życiu społecznym i gospodarczym, jakie rosyjski zaborca zastosował wobec niepokornych Polaków po klęsce powstania listopadowego, stały się wielka narodowa traumą, ale z drugiej strony rósł w siłę sprzeciw i pragnienie kolejnego zrywu niepodległościowego. Tendencje te nasiliły się na przełomie lat 50-tych i 60-tych XIX wieku. Wśród drobnej szlachty zamieszkującej Mazowsze nastąpiło niezwykle ożywienie patriotyczne. Po wybuchu powstania w styczniu 1863 roku zaczęły natychmiast powstawać zbrojne oddziały powstańcze rekrutowane i dowodzone przez zawodowych oficerów, najczęściej pełniących służbę w rosyjskiej armii. Trzon oddziałów stanowili młodzi mężczyźni ze środowiska mieszczańskiego i szlacheckiego. Niezwykle ważną rolę spełniały kobiety. Nie tylko pojawiały się w ogniu walk, ale pełniły służbę kurierską, ukrywały ściganych i rannych powstańców, przemycały broń walczącym, szyły mundury, dostarczały żywność, a w końcu identyfikowały i grzebały

poległych1. Nie inaczej było na ziemi ciechanowskiej. Szlachta z tutejszych dworów pięknie zdawała egzamin z patriotyzmu.

W podciechanowskim Czarnocinku w majątku Anieli Radzickiej rezydował sztab Zygmunta Padlewskiego. Miejsce było operacyjnie znakomite, bo tuż na skraju lasów lekowskich leżało Rydzewo, przez które przetaczały się oddziały powstańcze i carskie wojska. Właśnie pod Rydzewem doszło w marcu 1863 roku do pierwszego starcia sił polskich i rosyjskich. Oddział polski dowodzony przez Teofila Jurkowskiego, subiekta z Warszawy został rozbity przez Rosjan, którymi dowodził kozacki asuwał Dukmanow. Aniela Radzicka ostrzegła Z. Padlewskiego, że w pobliżu znajduje się liczny i dobrze uzbrojony oddział carski2. Niestety, 15 marca doszło do starcia, które zakończyło się bolesną porażką.

Kilka dni wcześniej, 12 marca 1863 r. rozegrał się jeden z dramatycznych epizodów powstańczych na granicy Kurpi i północnego Mazowsza. Pod Drążdżewem powstańcy dali się zaskoczyć trzem kolumnom wojsk rosyjskich, ponieśli znaczne straty i wycofali się z pola bitwy. Po tej porażce oddział Padlewskiego skierował się na północ i Puszczą Myszyniecką dotarł do Chorzel w powiecie przasnyskim, dokąd miał nadejść transport broni. Powstańcy rozpędzili straż graniczną, broń jednak nie nadeszła. Wtedy Padlewski znów pomaszerował w kierunku południowo-zachodnim. Dowiedziawszy się o tym, pułkownik Goriełow wyruszył z Przasnysza na czele 600 piechoty i setki kozaków i gnając piechotą na podwodach, dopędził 15 marca zmęczonych powstańców w miejscowości Zeńbok. Główny oddział Padlewskiego, chroniony przez wyborowych strzelców, udało się uratować. Niestety, w palącej się wsi prawie wszyscy strzelcy zginęli. Ciała wielu poległych powstańców zwożono do Zeńboka z okolic Jarlut i Karniewa. Dziś nie ma śladu po miejscach pochówku 3.

Dramatyczne wydarzenia, jakie rozegrały się 15 marca 1863 roku pod Zeńbokiem, wg relacji jednej z najstarszych mieszkanek Zeńboka wyglądały następująco:

(…) oddział powstańczy przyszedł do nas od strony Leśniewa. Wkrótce za Polakami nadciągnął duży oddział Kozaków, którzy prowadzili ze sobą dwa wozy. Na nich wieźli żywność i zrabowane dobra. Ludzie widzieli na wozach kielichy i naczynia ukradzione pewnie z kościołów. Moskale wszystkich mieszkańców wsi zegnali do kościoła i kazali w nim siedzieć. Jeden z panów sprzeciwił się temu nakazowi, więc został przez Rosjan zastrzelony. Odpoczywający pod Zeńbokiem powstańcy uciekali przed Rosjanami drogą prowadzącą na Klice, obok Jarlut, gdzie teraz są łąki i pastwiska. Dawniej było to bagno zwane Kostrzeń. Tam właśnie dostali się powstańcy i nie mieli szans na ratunek. Kozacy dopadli ich na Kostrzeniu i ciała pomordowanych leżały wzdłuż drogi i na kostrzeńskich łąkach. Kiedy Rosjanie wrócili do Zeńboka ich dowódca nakazał mieszkańcom, aby dali dwa wozy i zebrali ciała poległych powstańców. Zwłoki tych nieszczęśników wieziono polna drogą między Jarlutami a Karniewem. (…) Gdy wozy z ciałami dojechały do drogi w Karniewie, Rosjanie nakazali pochować poległych. Na mogile ludzie postawili drewniany krzyż i była tam też tabliczka. Dzisiaj nie ma już ani krzyża, ani tabliczki4.

Ilu powstańców zginęło w potyczce z rosyjskim oddziałem?

Liczbę około 100 poległych powstańców podał w swojej książce o powstaniu styczniowym na północnym Mazowszu Ryszard Juszkiewicz. Powołuje się przy tym na ustaleniach innych historyków. Po dyskusji w gronie członków TMZC postanowiliśmy ją przyjąć i umieścić na tablicy odsłoniętej w kościele. A to dlatego, że Zeńbok atakowało kilkuset kozaków. Powstańcy, którzy polegli pod ta miejscowością, osłaniali odwrót oddziału dowodzonego przez generała Padlewskiego. Wydaje się, ze oddział powstańczy osłaniający odwrót musiał być liczny, aby skutecznie wywiązać się ze swego zadania – wyjaśnił w okolicznościowym wystąpieniu E. Sadowski, prezes TMZC. Jak zauważył w relacji z uroczystości w Zeńboku red. K. Kowalski z „TC”, „tylko planowane przez władze gminy Regimin zlokalizowanie miejsca pochówku powstańców może rozwiązać kwestię ilości poległych pod Zeńbokiem powstańców” 5.

Osłaniająca odwrót głównych sił grupa powstańców otoczona została w kościele parafialnym. Bohatersko broniący się Polacy zostali wybici lub spaleni żywcem. Zginęło wówczas ok. 100 powstańców, do dziś nie udało się zlokalizować miejsca ich pochówku. Tego samego dnia został zatrzymany syn Anieli Radzickiej Tadeusz, natychmiast aresztowany i zesłany na Syberię. Zygmunt Padlewski ocalał i z częścią oddziału wycofał się do pobliskich Klic.

Utratą wolności za heroiczny czyn zapłacili nie tylko powstańcy, ale również właścicielka Czarnocinka, Aniele Radzicka i jej syn Tadeusz, oboje skazani na zesłanie na Sybir Historycy powstania (J. Pełka, L. Zygner) przytaczają słowa jednego z carskich oficerów, przesłuchujących Anielę Radzicką, który miał powiedzieć: Dlaczego Polska jest zniewolona, skoro ma takie matki i żony6.

Pamięć heroicznego czynu powstańczego przetrwała pokolenia. Uroczyście obchodzono jego kolejne rocznice, choć nie zawsze było to możliwe. W latach bezpośrednio po powstaniu rosyjski zaborca z okrutną bezwzględnością tłumił wszelkie próby odradzania się nastrojów patriotycznych, tym samym jakichkolwiek manifestacji rocznicowych. Dopiero w 1905 r. pojawiła się możliwość organizowania zbiorowych obchodów, najczęściej w formie pochodów, ruszających spod kościoła po mszy św. za Ojczyznę do mogiły powstańczej, często za miastem, gdzieś w zagajniku lub na rozstajach dróg. W ten sposób pamięć o ofiarach i uczestnikach powstania żyła w społeczeństwie i nigdy nie umarła. Państwo polskie nie zapomniało o swoich bohaterach. Już na progu niepodległości w sierpniu 1919 r. ukazało się rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Ministra Skarbu przyznające wszystkim weteranom powstania styczniowego stopnie oficerskie, prawo noszenia munduru oraz dożywotnią rentę. Utarł się właśnie wtedy zwyczaj zapraszania powstańców na uroczystości państwowe, jubileusze i kolejne rocznice powstania. Szacunek i pełną uznania postawę prezentowały władze państwowe i lokalne, stowarzyszenia i organizacje społeczne, ale również ogromna część społeczeństwa polskiego. Oddawanie honorów lub zwykły ukłon stał się normą zachowania patriotycznego 7.

70-tą rocznicę wybuchu powstania przypadającą w 1933 roku dożyło jedynie 258 powstańców, z których każdy otrzymał od polskiego rządu honorową pensję. Dla samotnego weterana wynosiła ona 125 zł, dla utrzymującego rodzinę 150 zł. Powstańczy druh Zygmunta Padlewskieg, Franciszek Wilkowski mógł odebrać nie tylko pensję, ale również jeden z 258 numerowanych Krzyży 70-lecia. Wybito ponadto 41 Krzyży, przyznając je dostojnikom państwowym, m.in. prezydentowi I. Mościckiemu, marszałkowi J. Piłsudskiemu, generałowi E. Rydzowi-Śmigłemu i premierowi F. Sławojowi-Składkowskiemu. Krzyż dla dyktatora powstania Romualda Traugutta odebrała jego córka, Anna Juszkiewiczowa.

Po 1945 roku w nowej rzeczywistości politycznej i ustrojowej Polski martyrologię walk z zaborcą rosyjskim zastąpiono odmienną zgoła tradycją, odwołującą się do wspólnych doświadczeń z wyzyskiem społecznym. Setna rocznica powstania w 1963 roku stała się pierwszą po II wojnie światowej okazją do przypomnienia nowemu pokoleniu Polaków dziedzictwa walk o niepodległość kraju, tradycji powstań narodowych oraz sylwetek wybitnych polskich patriotów. Towarzystwo Miłośników Ziemi Ciechanowskiej z ogromnym zaangażowaniem włączyło się w realizację tej idei. Postarano się o upamiętnienie tablicami memoratywnymi miejsc i ludzi związanych z powstaniem styczniowym na ziemi ciechanowskiej. Upamiętniono w ten sposób bitwę pod Rydzewem i Zeńbokiem oraz dowódców polskich oddziałów. W Ciechanowie u zbiegu ul. Orylskiej, 3 Maja i Augustiańskiej ustawiono popiersie Tomasza Kolbego. Uczczono bohaterów powstania w Glinojecku i Mławie. Inicjatywy te stały się dowodem na ciągłość tradycji niepodległościowej i na szacunek należny bohaterom walk o niepodległość kraju.

W 130-tą rocznicę wybuchu powstania środowisko historyków i badaczy skupionych w Mazowieckim Ośrodku Badań Naukowych zorganizowało kilka sesji naukowych (Mława, Ciechanów, Pułtusk, Węgrów), których efektem są trzy publikacje pokonferencyjne pt. Powstanie styczniowe na Mazowszu Północnym pod. red. Aleksandra Kociszewskiego.

Uroczystości 150 -tej rocznicy bitwy pod Zeńbokiem miały wyjątkowy charakter i podniosły charakter. Wszak to „okrągła” rocznica i czas ustanowiony przez sejm Rokiem Pamięci Powstania Styczniowego. 17 marca 2013 r. w Zeńboku odbyła się uroczystość poświęcona rocznicy bitwy, choć organizatorzy podkreślali nie tyle fakt starcia polskich powstańców z rosyjskim oddziałem, ale heroizm i męczeńską śmierć poległych w starciu polskich powstańców.

Centralnym punktem uroczystości było odsłonięcie tablicy ku czci poległych w Zeńboku powstańców. Tablicę umieszczono na wewnętrznej ścianie kościoła św. Bartłomieja w Zeńboku. Inskrypcję na tablicy poprzedza motto z fragmentem wiersza Juliusza Słowackiego pt. „O Polsko! Polsko! Święta! Bogobojna!”: Polsko ty moja, gdy już nieprzytomni / będziemy – wspomnij ty o nas! O, wspomnij! Uczucia patriotyczne poeta zamknął w słowach, które brzmią czysto i dostojnie jak dzwon wzywający do modlitwy: Kto pałasz kocha i ojczyznę kocha, / choćby się palił dla niej przez dwa wieki / i gdzieś jak żuraw, odleciał daleki, / i gdzie przez lat sto widniał od rozpaczy; / to, jak swa szablę i swój kraj zobaczy; / to, jak usłyszy, że krzyczą „ DO BRONI!” / przed Panem Bogiem się tylko ukłoni, / a potem ludziom odpowie na hasło, / że miecz nie ściemniał i serce nie zgasło!”

Inskrypcję zamyka fragment modlitwy za zmarłych w języku łacińskim: Requiem aeternum donna eis Domine, et lux perpetia luceateis (pol. Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci).

Podczas mszy św. modlono się właśnie w intencji poległych powstańców. Potem złożono kwiaty pod nowo postawionym krzyżem na parafialnym cmentarzu.

Jeżeli będziecie państwo przychodzić na ten cmentarz do swoich bliskich, kupcie o jedną świeczkę więcej i zapalcie ją pod tym krzyżem. Zapalcie ją powstańcom, o których nawet nie wiemy, jak się nazywali i skąd pochodzili – prosił podczas swojego wystąpienia na cmentarzu wójt gminy Regimin Lech Zduńczyk.

1 Leszek Zygner, Głównodowodząca z Czarnocinka, „Tygodnik Ciechanowski” oraz Była prawdziwą duszą powstania, „Tygodnik Ciechanowski”, nr 4/2020; autor tekstów wymienia w nich szereg kobiet uczestniczących w zmaganiach powstańczych na Mazowszu, m.in. Anielę Moszczyńską z Żytowa, Marię Paulinę Krzyżanowską z Płocka, Mariannę Żytowiecką z Poniatowa, Franciszkę Rzeszotarską z pow. mławskiego, Leonię Domaniewską i Annę Bielską z Przasnysza, Balbinę (Malwinę) z Otrembskich Gasztoft z Zielunia, Klementynę Kisielnicką, Kazimierę Plichtę, Emilię i Stefanię Worybówną, Teofilę Szczypińską, Aleksandrę Janiszewską z Bądzynia. Mariannę Zytowiecką z Obłudzina i Anielę Radzicką z Czarnocinka.

2

3 Cyt. za ks. Piotr Marzec, Bitwa pod Zeńbokiem, „Puls Ciechanowa”, w 157. rocznicę powstania styczniowego

4 Cyt. ze wspomnienia Kazimiery Kosewskiej, zamieszczonego w okolicznościowym prospekcie, wydanym przez Urząd Gminy w Regiminie w 2013 r.

5 Cyt. za „Tygodnik Ciechanowski” z 2 kwietnia 2013 r., s. 6

6 Jerzy Pełka, Anieli Radzickiej droga na Sybir, „Tygodnik Ciechanowski, nr 5/1988, przedruk w „Mazowsze ciechanowskie …”, t. 1

7 Jerzy Pełka, Społeczeństwo wobec powstania styczniowego, „Tygodnik Ciechanowski”, nr 5/1987, przedruk w Mazowsze