23. Tablica upamiętniająca miejsce śmierci Aleksandra Świętochowskiego w Gołotczyźnie

Lokalizacja: willa „Alma” w Gołotczyźnie, ul. Ciechanowska 8, gm. Sońsk

Odsłonięcie: 25 IV 1978 w 40-lecie śmierci

Materiał: czarny granit; wymiary: 545 mm x 355 mm, osadzona w drewnianej ramce o wym. 720 mm x 520 mm; drewniana ramka została wymieniona na nową ok. 2000 r.

Tablicę ufundowało TMZC, wykonał Tadeusz Grzankowski, tekst opracował Robert Bartołd. Drewniany podkład pod tablicę przygotował nieodpłatnie Ireneusz Paliński, ciechanowski stolarz, mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów w 1960 r. w Rzymie1.

Aleksander Świętochowski zamieszkał w Gołotczyźnie jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, prawdopodobnie w 1912 roku. Chciał być jak najbliżej swojej muzy i współpracowniczki, Aleksandry z Sędzimirów Bąkowskiej. Wiązała ich wspólna idea społeczna, ale także głębokie uczucie osobiste2. Wspólnie zajmowali się działalnością społeczną i publicystyczną, stworzyli w Gołotczyźnie dwie bezpłatne placówki edukacyjne dla młodzieży wiejskiej: szkołę dla dziewcząt pod nazwą „Ferma Praktyczna Gospodarstwa Domowego” oraz dla chłopców pod nazwą „Bratne”3. Podstawy materialne obu szkół zapewniła hrabianka Bąkowska, Świętochowski obejmował swoisty patronat nad szkołami, pomagając w uzyskaniu koniecznych zezwoleń, tworzeniu programów i zasad działania obu placówek. Po odzyskaniu niepodległości szkoły przekazano pod opiekę państwa polskiego.

Związek Świętochowskiego z Aleksandrą Bąkowską okazał się trudnym dla obojga doświadczeniem życiowym. Dwa niezależne i mocne charaktery nie cementowały związku, a raczej go rozsadzały, powodując napięcia i frustracje. Świętochowski zresztą, kiedy niewątpliwie ponadprzeciętna uroda A. Bąkowskiej nieco przyblakła, zaczął oglądać się za inną kobietą. W 1821 roku poznał Marię Żydowo, praktykantkę w szkole dla dziewcząt, założonej w 1909 roku przez Aleksandrę Bąkowską. Uczyła się ogrodnictwa i rolnictwa. Była młoda i urocza, a jednak zakochała się w mężczyźnie w podeszłym wieku. Niezwykła osobowość pisarza, jego głęboki intelekt i charakter, połączone z ujmującą osobowością okazały się być bardziej pociągające niż młodość i klasyczna uroda. Był od niej starszy o ponad 50 lat, może więc przez to jego stosunek do młodziutkiej dziewczyny był nad wyraz serdeczny i opiekuńczy, można by rzec ojcowski. Niewątpliwy związek uczuciowy nie uszedł uwagi grona pedagogicznego i Maria musiała opuścić szkołę. Jednak już we wrześniu 1922 roku Aleksander i Maria zamieszkali wspólnie w Warszawie. Ich związek budził zgorszenie, zwłaszcza że Świętochowski nadal formalnie pozostawał w związku małżeńskim. Do 1926 roku ma wokół siebie dwie kobiety: Aleksandrę Bąkowską, która zaspakaja jego potrzeby duchowe i intelektualne i Marię, z którą łączy go uczucie miłości. Kiedy A. Bąkowska umiera w 1926 roku, pozostaje tylko z ukochaną Marią.

Świętochowski ma już ponad siedemdziesiąt lat i jest już coraz bardziej schorowany. Dba o swoje zdrowie, nie odmawia kuracji, ale przede wszystkim troszczy się o najbliższą mu osobę – Marię, którą nazywa Maryjką, Dziewunią, Dziebunią i Słońcem. Radzi, jak ma postępować, zaleca ćwiczenia fizyczne i dietę, przestrzega przed zagrożeniami. Śle z Warszawy do Gołotczyzny list za listem, jakby wierząc, że jest w ten sposób bliżej kochanej kobiety. W styczniu 1930 roku likwiduje mieszkanie w Warszawie przy ulicy Wilczej i przenosi się na stałe do Gołotczyzny. Przez kilka lat mieszka z Marią w wili ,,Krzewnia”. W 1936 roku następuje radosny moment: schorowany, osiemdziesięciosiedmioletni pisarz wprowadza się z żoną Marią do wytęsknionej willi „Alma” (nazwa od imion Aleksander i Maria). Ma już swoje miejsce na świecie, gdzie czuje się dobrze i bezpiecznie.

Samopoczucie było dla wybitnego pisarza i myśliciela zawsze niezwykle ważne. W liście z 30 stycznia 1924 roku do A. Bąkowskiej pisze: Co do mojego zdrowia, jest ono ciągle liche. Od czterech tygodni nie wychodzę z domu i nie wiem, kiedy się ta pokuta skończy. Prawdopodobnie potrwa do końca zimy, która mnie strasznie nęka. Jeśli nie leżę w łóżku, zamieniam się w słup lodu z powiększonym kaszlem. A leżeć ciągle nie mogę, bo i nudno i pracować trzeba, ażeby się utrzymać i nie spaść na samo dno otchłani.

W liście z 18 lutego 1924 roku adresowanym z Warszawy do A. Bąkowskiej oprócz zrozumiałych skarg na szwankujące zdrowie zwraca się z serdeczną prośbą do swej przyjaciółki:

Ponieważ o kupnie mięsa, mleka i jaj nie można myśleć, więc Pakułowa gotuje codziennie kartofle, kluski, groch i fasolę, a na przysmak smaży płatki słoniny, do której kupuje kaszę (po 600.000 marek funt). Tak się żywi stary, spracowany i pracujący Świętochowski! Nie skarżyłby się on wcale, gdyby przynajmniej miał te proste i skromne produkty, które sobie na wsi wyhodował. Ale i tych często mu brak. I oto prośba do Pani. Niech Tadeusz przywiezie mi (koszta podróży zwrócę): marchwi, brukwi, mąki pszennej, kaszy (jeśli jest) i ze dwie bułki chleba. Bo chociaż mąkę pytlową jeszcze mamy, ale pieczenie chleba w piekarniku zepsutym nie opłaca się, pochłania on bowiem 2 pudy węgla (przeszło 3 mln marek) każdorazowo. Sroga zima ani myśli się skończyć i według przepowiedni rozciągnie się jeszcze na 2 miesiące. A ja palę tylko w jednym piecu co drugi dzień.

Kiedy osiada na stałe Gołotczyźnie pojawiają się nowe kłopoty i zadania, którym osiemdziesięcioletni starzec musi podołać. Dokucza mu samotność, bowiem Maria często wyjeżdża: do Ciechanowa, rodziny, na zjazdy harcerskie, wreszcie na zwykłe spotkania koleżeńskie. Ma wszak trzydzieści lat i nie może się zamknąć przed światem. A jej mąż wyzłośliwia się trochę wobec otaczających go kobiet, przede wszystkim wobec pozostającej w separacji żony Wandy, córki Reginy Czajkowskiej, a także kobiet, zatrudnionych w gospodarstwie domowym w Gołotczyźnie. Jakakolwiek złośliwość znika tylko przy ukochanej Maryjce i ubóstwianej Wisi, adoptowanej dziewczynce, dla której stworzyli z żoną prawdziwą rodzinę. W listach nazywa ją małą zwierzchniczką. Tyle czasu i uwagi nie poświęcał nigdy swoim dzieciom naturalnym, więc to uczucie jest dla niego czymś zaskakującym i ożywczym jak wiosenny wiatr. Staje się coraz bardziej sentymentalny, nawet infantylny, ale i bardziej mentorski. W listach do Marii widać to wyraźnie, kiedy instruuje ją co do różnych życiowych sytuacji i zachowań. Inny nieco ton pobrzmiewa w listów do A. Bąkowskiej. Obie kobiety są mu niezbędne. Wypełniają jego potrzeby intelektualne i psychiczne, pomagają przetrwać i w końcu dożyć sędziwego wieku.

W sierpniu 1932 roku, po 30 latach separacji, zmarła żona Świętochowskiego, co niespecjalnie zmartwiony wdowiec skwitował słowami: „moje piekło umarło”. Trzy tygodnie później Maria i Aleksander wzięli ślub, legalizując swój dziesięcioletni nieformalny związek. Zamieszkali w willi „Krzewnia’. Jesienią 1936 roku przenieśli się do willi „Alma”, nazwanej tak od pierwszych liter imion – Aleksander i Maria, położonej również w Gołotczyźnie. Tam rok później Świętochowski zmarł. Przeżyli razem niespełna sześć lat. Maria Żydowo primo voto Świętochowska, duo voto Grossmanowa, która przeżyje ponad 100 lat, wróci niejako do swego pierwszego męża i zostanie pochowana obok niego na sońskim cmentarzu.

Aleksander Świętochowski mieszkał w Gołotczyźnie do końca życia. Na początku kwietnia 1938 roku uległ ciężkiemu atakowi dusznicy 4. Wiadomość o kłopotach zdrowotnych Posła Prawdy poruszyła opinię społeczną w kraju. Pisała o tym prasa, komunikat przesłała Polska Agencja Telegraficzna (poprzedniczka Polskiej Agencji Prasowej). Pomimo pewnej poprawy stanu zdrowia Świętochowski uległ drugiemu atakowi, a trzeci, który uszkodził serce, okazał się śmiertelny. Aleksander Świętochowski odszedł rankiem 25 kwietnia 1938 roku, przeżywszy 89 lat. Na ręce najbliższej rodziny napłynęły liczne depesze i listy kondolencyjne od instytucji państwowych i osób prywatnych. Zgodnie ze swą wolą A. Świętochowski spoczął jak najbliżej ukochanej Gołotczyzny – na cmentarzu w Sońsku k. Ciechanowa.

Wdowa po pisarzu, pani Maria Świętochowska zachowała wystrój gabinetu męża i zaczęła udostępniać go zwiedzającym. Z pietyzmem gromadziła przedmioty pozostałe po życiu męża, opiekowała się biblioteką i rękopisami pisarza. Małżonka przechowywała przez lata pamiątki po mężu, udostępniając je w willi „Alma” wszystkim chętnym poznać życie i dokonania wybitnego pisarza i myśliciela pozytywistycznego. Na czas wojny przekazała je na przechowanie mieszkańcom Gołotczyzny, dzięki czemu przetrwały okres okupacji. Po wojnie Maria Świętochowska utworzyła prywatne muzeum, prezentując cenne eksponaty. W 1962 roku zmuszona sytuacją osobistą wyjechała do Płocka, pozostawiając zbiory pod opieką TMZC. Wyszła za mąż za Henryka Grossmana, nauczyciela szkoły rolniczej w Gołotczyźnie, z którym doczekała się dwojga dzieci. Z czasem muzeum stało się filią Muzeum Romantyzmu w Opinogórze, a od 1 II 1994 jest oddziałem Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie. Miało też szczęście do niezwykłych ludzi, którzy opiekowali się zbiorami. Najpierw Grzegorz Roszko, a następnie Jarosław Wałaszyk okazali się nie tylko rzetelnymi kustoszami zbiorów po A. Świętochowskim, ale również znakomitymi popularyzatorami jego dokonań naukowych, artystycznych i społecznych.

W 1961 roku Maria Świętochowska zmuszona warunkami rodzinnymi sprzedała dom, w którym mieszkała z A. Świętochowskim. Przeprowadziła się do Płocka, gdzie zamieszkała z Henrykiem Grossmanem, drugim swoim mężem. Zmarła 14 stycznia 2004 roku, przeżywszy 102 lata. Spoczęła u boku swego pierwszego męża dzień przed 155. rocznicą jego urodzin. Przez 17 lat, od 1921 roku do śmierci pisarza w 1938 roku, była towarzyszką życia A. Świętochowskiego, w tym pięć i pół roku jego żoną.

TMZC opiekowało się pamiątkami po Aleksandrze Świętochowskim. Upominało się także o nadanie szkole rolniczej w Gołotczyźnie jego imienia. W 1972 roku opowiadał się za tym zarząd TMZC z prezesem Henrykiem Kaczorowskim, w 1976 roku prośbę tę poparł kolejny zarząd, na czele z prezesem Józefem Szymańskim5. Obaj prezesi byli czynnymi nauczycielami i wiedzieli, że postawa ideowa patrona będzie miała ogromne znaczenie dla społeczności szkolnej. W przypadku A. Świętochowskiego było to szczególnie istotne, nie tylko z tego powodu, iż był współtwórcą szkoły, szanowanym powszechnie autorytetem społecznym i moralnym, ale także dlatego, iż był autorem swoistego katechizmu polskiego ucznia, przesiąkniętego duchem patriotyzmu i szacunku wobec Ojczyzny – Matki6.

Sugestie bibliograficzne:

Dawid Maria Osiński, Aleksander Świętochowski w poszukiwaniu formy. Biografia myśli, Wydawnictwo Wydziału Polonistycznego UW, Warszawa 2011

Dawid Maria Osiński, Pozytywistów dziedzictwo Oświecenia. Kierunki i formy recepcji, Wydawnictwo „Episteme”, Lublin 2018

Dawid Maria Osiński, Buchalter życia codziennego (w:) Aleksander Świętochowski. Listy, oprac. Barbara Olszak, Jarosław Wałaszyk, Muzeum Szlachty Mazowieckiej, Ciechanów 2019, s. 9-24

1 Protokół zarządu TMZC nr 99 z 6 III 1978 oraz nr 100 z 14 VI 1978

2 A. Świętochowski był ze swą żoną od wielu lat w faktycznej i całkowitej separacji.

3 29 IX 1935 roku szkoła otrzymała sztandar, rodzicami chrzestnymi zostali Jadwiga Dziubińska i Aleksander Świętochowski.

4 Dusznica bolesna to schorzenie spowodowane problemami z niedokrwieniem mięśnia sercowego. Objawia się dusznością i bólem w okolicach mostka. Dochodzi do niej wskutek zaburzeń w dopływie krwi do mięśnia sercowego spowodowanych np. miażdżycą.

5 Protokół zarządu TMZC nr 81 z 8 VI 1972 oraz nr 91 z 5 IV 1976

6 Aleksander Świętochowski, Dziesięcioro przykazań Polaka