Lokalizacja: Szulmierz 61, gm. Regimin przed dawnym dworkiem państwa Antoniego i Wandy Cyprysińskich
Odsłonięcie:23 V 1965 r. w 100-lecie urodzin i 40-lecie śmierci pisarza
Stefan Żeromski (ur. 14 X 1864 w Strawczynie, zm. 20 XI 1925 w Warszawie) – wybitny polski prozaik, publicysta, dramaturg i działacz niepodległościowy, pierwszy prezes polskiego PEN Clubu. Czterokrotnie nominowany do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy w historii. Ze wzglądu na zaangażowanie społeczne nazywany był „sumieniem polskiej literatury”.
Szulmierz leży 7 km na północ od Ciechanowa. Dwór państwa Cyprysińskich znajdował się na skraju wsi po lewej stronie ciechanowskiego traktu. Prowadziła do niego szeroka aleja, na końcu której znajdował się ozdobny gazon, pieczołowicie pielęgnowany przez panią Wandę z Kossowskich Cyprysińską i służbę folwarczną. Minęły lata, właściwie dobrze ponad 100 lat, i na tym miejscu stoi od 1960 roku granitowy, prosty postument z popiersiem Stefana Żeromskiego. Powstał w pracowni znakomitej polskiej rzeźbiarki Zofii Wolskiej z Zagnańska, znanej szczególnie z autorstwa pięknych, klasycznych w charakterze głów i popiersi wybitnych twórców kultury. Popiersie pisarza, podobnie jak tablica na elewacji budynku, upamiętnia pobyt Stefana Żeromskiego w szulmierskim dworze od 15 lipca do 26 sierpnia 1887 roku, kiedy to przebywał, jak wówczas mawiano, na kondycji czyli na posadzie guwernera. Praktyka dorabiania przez ubogich studentów była dosyć rozpowszechniona, dość przywołać przypadek S. Żeromskiego, B. Prusa, H. Sienkiewicza czy też Marii Skłodowskiej-Curie, która w niedalekich Szczukach zatrudniła się u państwa Żórawskich jako guwernantka do ich małych dzieci. W chwili przyjazdu do Szulmierza miał 22 lata, a popiersie przedstawia twarz pisarza w wieku co najmniej dojrzałym, jeśli nie podeszłym. Widocznie artystka odwoływała się raczej do legendy Żeromskiego, jego wielkich zasług dla ojczyzny i polskiej kultury niż do jednego epizodu w biografii pisarza.
Jego chlebodawca okazał się człowiekiem inteligentnym, kulturalnym i dobrym gospodarzem, znakomicie orientującym się w prowadzeniu dużego gospodarstwa. Jego podopieczni, Gucio i Kazio Cyprysińscy, byli zdolnym chłopcami, którzy z równą biegłością posługiwali się francuskim i niemieckim, co utrzymywali się w siodle. Młody guwerner z zaciekawieniem chłonął świat zamożnego ziemiaństwa. Obserwował domowników i gości przebywających we dworze, odkrywał, niekiedy trudne do zaakceptowania, relacje dziedzica ze służbą folwarczną i okolicznymi włościanami. Zachwycał się przyrodą w rozkwicie lata. Z okien i stylowego ganku rozpościerał się widok na najbliższą okolicę. W Dziennikach po datą 21 lipca Żeromski zanotował:
Pałac tonie w olbrzymich drzewach ogrodu. Z zieleni tej wyłania się czerwony dach i zarys tej ładnej, świeżej budowli. Pałacyk składa się z dwóch skrzydeł parterowych, pośrodku których wznosi się piętro z dużym balkonem. Na balkon ten wychodzą trzy duże okna z naszego (z p. Retmańskim) pokoju. Przed pałacem roztacza się szeroki dziedziniec, pośrodku którego leży równa elipsa gazonu, otoczonego dzikim winem. Gazon obiega podjazdowa droga. Po bokach leżą śliczne, w dywan ułożone trawniki z zaroślami świerków, kasztanów, bzów, klonów. Cały dziedziniec otoczyły w czworobok zasadzone – wielkie kasztany. Po drugiej stronie pałacu ciągnie się szeroki taras. Na nim leży wielki dywan kwiatów. Poniżej tarasu ciągnie się ogromny ogród; przecinają go cztery baseny wody, idące wzdłuż ogrodu, przecinające go w poprzek – umyślnie, by stworzyć obfitość białych, filigranowych, rzeźbionych, wypukłych mostków. I idą długie aleje lip, klonów, dębów, świerków, wiązów, kasztanów, morw, akacyj. Nad poprzecznym basenem stoi pochylony nad wodą olbrzymi świerk. Ofiarował mi swoją przyjaźń, jak tylko zjawiłem się w ogrodzie. Wielka obfitość szyszek złoci jego czarno-zielone szaty, jak ordery dane mu przez naturę – za starość i moc. Gdy wyjdę rano, śmieje się on do mnie nimi niby dojrzałymi jabłkami. Tu i ówdzie tulą się w głębi żywopłotów, w cieniu kasztanów, w ramionach zrosłych lip – białe, z brzozy plecione ławeczki, kanapki, stoliki, zaciszne krzesełka i kozetki1.
W wolnych chwilach od zajęć, których mu zresztą nie brakowało, spacerował po okolicy, a spostrzeżenia notował w dzienniku:
Lasek ten jest ulubionym moim miejscem. Widać stamtąd całą okolicę, jak ją oko obejmie: równą, zbożową, bezbarwną. Oko nie ma się na czym zatrzymać. Widać na wschód kościelną wieś Kosiczynek, pałac piętrowy w Lipie, nędzne wioszczyny – zresztą nigdzie naszych jałowcowych, szarych gór. Zboże i zboże. Natomiast spojrzawszy na południe – doznajesz wrażenia, jakby cię ktoś urzekł, jakby jakieś głosy tajemnicze szeptały nieustannie. Oto wielka kępa ogromnym czworobokiem leży w sześciowiorstowym oddaleniu. Ze środka jej wystrzela wysmukla różowa wieżyca pałacu. To grób Zygmunta Krasińskiego: Opinogóra.
Dużo czasu spędzał Żeromski na obserwowaniu środowiska, w którym przyszło mu przebywać. Całe towarzystwo odznaczało się wszechstronnym, chociaż powierzchownym wykształceniem, umiejętnością swobodnego rozmawiania na różne tematy, a przede wszystkim doskonałą znajomością języka francuskiego i niemieckiego, których wówczas nie znal Żeromski. Mimo to, pod datą 11 sierpnia pisarz zamieścił taka oto dygresję:
Ach – lecz za żadną cenę nie podjąłbym się żyć w tej sferze! Jakie tu panują pojęcia o kobiecie, o człowieku, jak biegłość i artyzm w grzeszeniu, jakie pojęcie o obowiązku, jakie komedie na zewnątrz – i jaka pustka i zblagowanie w gruncie serca, jaki przesyt życiem z maską używania go i cieszenie się nim, jakie kłamstwo poza uśmiechami!
Zadziwiające, ale bardzo podobne wrażenia odniosła Maria Skłodowska, przebywająca w nieodległych przecież Szczukach, położonych także na ziemi ciechanowskiej2. Nieco później pisarz zanotował w dzienniczku:
Kiedyś te nieocenione nabytki odzwierciedlę w powieści. Jeśli opiszę salon w Szulmierzu, to uśmiechami opiszę salon w ogóle. Salon ma to do siebie, że jest wiecznie i niezmiennie – jeden i ten sam na całym Bożym świecie. Pisarz dotrzymał słowa. Opisując w „Przedwiośniu” dworek w Nawłoci, wykorzystał obserwacje dokonane w Szulmierzu latem 1887 roku3.
Ucieczka od nic nieznaczących rozmów salonowych i przykrych obserwacji społecznych był dla Żeromskiego nieodmiennie świat przyrody. W „Dziennikach” pod datą 20 lipca zapisał:
Opuśćmy ludzi i wróćmy do tego, co jest wiecznie dobre, wiecznie piękne – do drzew, kwiatów, ptaków.
Projekt ufundowania popiersia Stefana Żeromskiego zrodził się w środowisku TMZC w 1964 roku. Postanowiono uczcić pamięć pisarza w setną rocznicę jego urodzin i 40-tą rocznicę śmierci. Wykonanie popiersia i zaprojektowanie postumentu powierzono znanej rzeźbiarce Zofii Bimer-Wolskiej4. Artystka przyjęła propozycję, odwiedziła też Szulmierz, by zapoznać się z topografią terenu i wybrać najodpowiedniejsze miejsce na usytuowanie pomnika. Pomnik stanął przed dworem w cieniu wysmukłych świerków, gdzie kiedyś znajdował się gazon i podjazd do dworu. W uroczystości odsłonięcia pomnika wzięli udział mieszkańcy Szulmierza oraz liczni goście z Ciechanowa i Warszawy. Odbył się koncert zespołu artystycznego z Krubina i występ młodzieży z miejscowej szkoły. W godzinach wieczornych w Domu Nauczyciela w Ciechanowie odbył się odczyt o twórczości Stefan Żeromskiego. Zebrani z wielkim zainteresowaniem wysłuchali prelekcji prof. Jana jakubowskiego, doskonałego mówcy i znawcy twórczości autora Przedwiośnia5.
Sugestie bibliograficzne:
Barbara Bielasta: Żeromski w salonach Szulmierza, „Ciechanowskie Zeszyty Literackie” Nr 9/2007, Związek Literatów Polskich Oddział w Ciechanowie, s. 9-22
Witold Sarnecki, Stefan Żeromski w Szulmierzu, „Tygodnik Ciechanowski”, nr 39/1994, przedruk [w:] „Mazowsze ciechanowskie – moja mała ojczyzna”, Ciechanowskie Towarzystwo Naukowe, Ciechanów 1996, s. 237-239
1 Wszystkie cytaty pochodzą z Dzienników Stefana Żeromskiego, „Czytelnik”, Warszawa 1954, t. II
2 Informacje o pobycie Marii Skłodowskiej w Szczukach k. Krasnego znajdują się w dalszej części publikacji.
3 Żeromski wielokrotnie wykorzystywał doświadczenia z Szulmierza jako budulec literacki. Echa tych doświadczeń odnajdujemy wielu utworach. W noweli „Zapomnienie” w scenie w dworskiej kancelarii, kiedy jedna z wieśniaczek błaga dziedzica o łaskę dla męża skazanego za kradzież drewna z dworskiego lasu, w opowiadaniu „Niedobitek” postać kasjera Rzepkowskiego nosi wyraźne rysy współlokatora pisarza z Szulmierza – pana Retmańskiego, akcja noweli „Rozdziobią nas kruki, wrony” umieścił autor w okolicach Ciechanowa i Mławy.
4 Protokół nr 48 zarządu TMZC z 23 VI 1964 r.
5 Jan Zygmunt Jakubowski (1909-1975), prof. historii lit. pols., jeden z założycieli i organizatorów IBL, kier. Katedry Historii Literatury Polskiej UW, red. Przeglądu Humanistycznego, Poezji i Kultury, wybitny badacz twórczości S. Żeromskiego
