Lokalizacja: na ścianie frontowej jednego z budynków mieszkalnych nieopodal młyna, dzierżawionego przez jej syna Jana, późniejszego właściciela Przedwojewa, przy ul. 3 Maja 8 w Ciechanowie z inicjatywy Związku Literatów na Mazowszu oraz TMZC
Odsłonięcie: 8 X 2010; materiał: czarny granit, wymiary: 700 mm x 850 mm, fundator i wykonawca Bernard Grzankowski
Odsłonięcie tablicy miało miejsce w trakcie XV Ciechanowskiej Jesieni Poezji, poświęconej „pieśniarce ludu”, związanej z ziemią ciechanowską poprzez jej najmłodszego syna Jana. Umieszczono ją na dawnej oficynie młyńskiej przy ul. 3 Maja 8 w Ciechanowie, naprzeciwko nieistniejącego już domu, w którym mieszkał Jan Konopnicki z rodziną podczas pobytu w Ciechanowie. Tu odwiedzała go sławna matka, poznając przy okazji mieszkańców miasta. TMZC upamiętniło jej obecność w grodzie nad Łydynią w podziękowaniu za zaangażowanie w życie miasta.
Nową tablicę odsłonił prawnuk Marii Konopnickiej Jan Bielecki, członek TMZC i honorowy gość XV Ciechanowskiej jesieni Poezji. Towarzyszyli mu E. Sadowski, prezes TMZC i B. Grzankowski wiceprezes, T. Kaczorowska, prezes Związku Literatów na Mazowszu oraz C. Chodkowski, wiceprezydent Ciechanowa. Dopełnieniem uroczystości było złożenie kwiatów pod pomnikiem poetki w parku miejskim jej imienia. Uczestnicy uroczystości odwiedzili też dworek w podciechanowskim Przedwojewie, który w l. 1905-1921 należał do Jan Konopnickiego. Poetka i tu odwiedzała syna kilkakrotnie, bywał też w nim H. Sienkiewicz, A. Świętochowski, F. Rajkowski. Dwór jest niestety zaniedbany, z roku na rok popada w coraz głębszą ruinę.
Poetka w l. 1904-1909 wielokrotnie przyjeżdżała do Ciechanowa odwiedzić syna. Także do Przedwojewa, gdzie zamieszkał. Po wyjeździe dokuczał jej stały niepokój o syna i niezaspokojona ciekawość, co się dzieje z pozostałymi dziećmi, którym Jan ustawicznie pomagał w różnych dramatycznych sytuacjach rodzinnych. W liście z Bad Nauheim1 z 17 kwietnia 1903 r. dopytywała syna:
Mój drogi Janku, jak wam przeszły święta? Coście uradzili dobrego? Bierze Zosia Arkadię – czy do Paryża jedzie? Niechże wiem jak najprędzej. Chciałabym też wiedzieć, jak wyglądało wasze święcone i czyście je w dobrym zdrowiu spożyli. Najmilszą oczywiście wiadomością byłaby jakaś nadzieja pogodzenia się Lorki ze Staśkiem; ale pewno się na to nie zanosi; pewno ja już z tym smutkiem w duszy i z tym widokiem rozdwojenia oczy zamknę. Tymczasem wielka dla mnie pociechą jest ta wielka nadzieja, z jaka Ty, drogi mój Janku, zabierasz się do nowej pracy. A raczej do nowego jej warsztatu. Bo sama praca to dawna, dawna towarzyszka Twego życia – jeszcze od takich lat, kiedy inni o zabawie tylko myślą.
12 września donosiła z Żarnowca:
(…) Tutaj, mój drogi Janku, odbyło się wszystko z dużą uroczystością. W Jaśle – na granicy powiatu – wystąpiły władze miejskie, sokolstwo całe, w paradzie, gimnazjum, szkoły wydziałowe, stan nauczycielski – i kilka tysięcy publiki. Mowy, bukiety, muzyka, szpaler sokołów i gimnazistów, a przy tym upał nie do wytrzymania. Na stacji w Jedliczu poseł Stapiński, ludowcy i masa ludu z powiatu krośnieńskiego. Znów mowy i bukiety polne od chłopskich dzieci. Tu czekał powóz, za którym ruszyły bryczki, wozy, podwody, całym hurmem. Na granicy Żarnowca czekała na nas banderia: do 20 konnych, samych żarnowiaków, w białych szatach, w czerwonych krakuskach z pawimi piórami, z kwiatami. Wielkie okrzyki, po czym otoczyli powóz i takeśmy jechały wśród szalonego upału, no i chmury kurzu. U bramy – wójt i gmina przyjmowała chlebem i solą. W programie ….
Do Janka też pisała w przededniu świat Bożego Narodzenia z Gorycji2:
Jesteśmy tu od 5 dni. (…) Miejsce bardzo ładne! Już za miastem, tak jak Twój dom w Ciechanowie, pod załamanym w podkowę łańcuchem gór Karstu i niedaleko rzeki, słowiańskiej Sączy. (…) do stycznia będziemy tutaj, bo na podróż znów grubszy wydatek. Otóż się Przedwojewo ożywi teraz! Przyjadą dzieci, przywiozą dobre świadectwa i na pewno dostana „gwiazdkę”. Bardzo, bardzo bym chciała, żeby była choinka dla dzieci. To tak ślicznie zimą, ta zieleń, te światełka – długo zostaje pamięć takich rzeczy i często wśród chłodu życia ogrzewa serce przypomnieniem. Więc kiedy już tradycja, to i przełammy się opłatkiem, który tu kładę. Z matka stara trzeba się po staremu opłatkiem przełamać – serdecznie i – bezkrytycznie. Prawda, dziecko? Niechże Ci się w zamysłach twoich szczęści! Niech Ci się wiedzie w polu i w domu, i w życiu. Nade wszystko bądźcie mi tam zdrowi i spokojni!
Maria Konopnicka wychowała sześcioro dzieci, jednak potomstwa doczekała się tylko ze strony najmłodszego Jana (1868-1930). Jan ze związku z Jadwigą z Brzozowskich z Łowicza miał czworo dzieci: Annę, Janusza Stanisława, Zofię i Marię. Po śmierci żony Jan poślubił Jadwigę z Rajkowskich z Ciechanowa, córkę dr. Franciszka Rajkowskiego. Z tego związku urodziła się Aniela (po mężu Bielecka) oraz Krystyna (1. v. Elsnerowa, 2. V. Roykiewiczowa). Serdecznie związany z Ciechanowem pozostawał przez lata Jan Bielecki, syn Anieli i Antoniego Bieleckich, absolwent weterynarii na warszawskim SGGW. Jest wnukiem Jana Konopnickiego oraz Jadwigi Rajkowskiej, jego drugiej żony, córki ciechanowskiego lekarza Franciszka Rajkowskiego. Jego życie i niezwykłe losy przedstawiła w 2010 r. dr Teresa Kaczorowska w pięknym i interesującym szkicu biograficznym3.
Marię Konopnicką związał z Ciechanowem, najmłodszy syn Jan Konopnicki. Pracował początkowo w młynie Rosenbluma w Kapitule w Łowiczu, ale wskutek konfliktu z właścicielem zwrócił się do matki z prośbą o interwencję u księcia Michała Piotra Radziwiłła, właściciela dóbr w Arkadii i Nieborowie. Poetce niezręcznie było pisać do księcia w sprawie syna bez podejrzenia o interesowność, ale przełamała wstyd i zrozumiałe skrupuły. Wstawiennictwo okazało się skuteczne i Jan otrzymał pracę w młynie w Arkadii. Matka często bywała w jego domu, dwukrotnie na zjazdach rodzinnych w październiku 1899 roku w Kapitule i w styczniu 1903 roku w Arkadii. Od 1900 r. Jan dzierżawił Arkadię. Być może wtedy powstał w rodzinie projekt odkupienia Arkadii i zamieszkania przy Janie na stałe. Z planów jednak nic nie wyszło, także z powodu postawy księcia Michała Radziwiłła. W 1903 roku Jan z żoną Zofią opuszczają Arkadię i przeprowadzają się do Ciechanowa. W tym samym roku poetka przyjmuje dar od narodu – dworek w Żarnowcu. Sprowadza się do Żarnowca z Marią Dulębianką, gdzie malarka ma swoja pracownię. Książę Radziwiłł umiera przedwcześnie w listopadzie 1903 roku i kontakty Konopnickiej z Nieborowem i Arkadią urwały się ostatecznie. Oba miasta szanują jednak pamięć wybitnej poetki. Na ścianie domu w Arkadii, w którym mieszkał Jan i w którym bywała jego wybitna matka, jest umieszczona pamiątkowa tablica, a biblioteka w Nieborowie nosi imię poetki4.
Autorka Roty ostatni rok życia spędziła w Nicei i stamtąd słała listy do swych dzieci: Laury Pytlasińskiej, Zofii Mickiewiczowej i oczywiście Janka. Była już poważnie chora. O stanie zdrowia swej przyjaciółki informowała Jana Konopnickiego w kwietniu 1910 r. także Maria Dulębianka:
Kochany Panie Janie, po naradzie z d{okto}r{em} Dobrzyckim postanowiliśmy już Pana tu nie ściągać, o ile nie będzie to koniecznie potrzebne. Mamy niby wyjechać za kilka dni, ale i co do tego nie ma żadnej pewności. Ot, wczoraj było znacznie lepiej, a dziś znowu leży tak osłabiona i apatyczna, i to bez żadnego widocznego powodu. Trudno jej przejść przez pokój. W Wiedniu musimy się zatrzymać – raz dla odpoczynku, po wtóre czeka tam na mnie siostra moja, która na bardzo krótki czas przyjechała z Ameryki i niecierpliwi się, że ja nie nadjeżdżam. Staniemy w Wiedniu w hotelu Hameranda VIII (Josephstadt). Naturalnie ułatwiłoby znacznie sprawę i możność dla mnie widzenia się z siostrą, gdyby p. Zosia mogła przybyć do Wiednia. Mamy ani na chwilę nie mogę zostawić samej, a obecność obcych ludzi ogromnie ją denerwuje. Gdyby coś zaszło nieprzewidzianego, zawiadomię Pana telegraficznie. Szczerze oddana – M. Dulębianka.
W kolejnym liście datowanym w Żarnowcu 9 września pisze do córki Zofii:
A ja wyjeżdżam do Lwowa teraz, z porady d{okto}ra Dobrzyckiego, który stanowczo oponuje przeciw kąpielom w Nauheim obecnie, a oddaje mnie pod opiekę profesora d)okto}ra Gluzińskiego. Bóg wie, jak na tym wyjdę, ale sześciogodzinna tylko podróż lepiej pasuje do moich coraz marniejszych sił. Napisaliśmy do St[anisława] Król{ikowskiego}, prosząc o pomoc w wyszukaniu jakiegoś locum. Pewno zresztą hotelu, ale gdzie by była winda. Może z miesiąc, może ze dwa, bez ratunku. Bo przy najlepszych chęciach Dulębianki istotnej pomocy w nagłym razie nie mam. Żal mi oczywiście wyjeżdżać teraz już z Żarnowca. Tak astry kwitną i róże, ale cóż robić. Może mi potem dadzą pojechać chociaż na jakiś czas do Abacji, gdzie cieplej. Bądźcie mi zdrowi, moi drodzy. Albo się zobaczymy, albo się nie zobaczymy. Zośko, nie szarp się bardzo z losem. Kto zdrów i tak już wygrał. Ściskam was serdecznie. M.K.
I trzy dni później:
(…) Wyjeżdżamy we czwartek do d[okto]ra Gluzińskiego do Lwowa. Pewno tam będę w sanatorium. Stan nie lepszy, ale gorszy coraz. Janek dawno nie pisał. Lorka też. (…) Bądźcie zdrowi i spokojni w nowym etapie swego życia. M. Konopnicka
14 września ostatecznie opuszcza Żarnowiec, informując córkę:
Jutro żegnam się z Żarnowcem, adres sanatorium przyślę. Ostatni zdaje się etap. Całuję Was serdecznie, pisz: poste rest{ante} Lwów. Bywajcie zdrowi. M.K.
2 października Maria Konopnicka pisze do córki już ze Lwowa:
Droga Zośko, mieszkanie 3. Mnie z hotelu przenieśli do dorożki i zawieźli do sanatorium „Kisielka”. Prof{esor] Gluziński odwiedza mnie prócz d{okto]ra miejscowego i d{okto}ra Wekslera. Mam się niedobrze. Mam nogi bardzo zapuchnięte i to postępuje. Już dziś mam zapuchniętą twarz. Trudno mi pisać. Dziękuję Ci, drogie dziecko, za listy. Pisz często. Całuję serdecznie Was oboje. M.K.
Na tekście znajduje się kilka dramatycznych słów, dopisanych ręką S. Królikowskiego:
Zdaje się, kochana Zosiu, że koniec się zbliża. Lekarz polecił mi zawiadomić Was o tym. Życzliwy Stanisław Królikowski5.
Był to ostatni list, jaki Maria Konopnicka napisała do swych dzieci.
Sugestie bibliograficzne:
-
Maria Szypowska, Konopnicka, jakiej nie znamy, Zysk i S-ka, Warszawa 2014
-
Iwona Kienzler, Maria Konopnicka. Rozwydrzona bezbożnica, Bellona, Warszawa 2014
-
Teresa Kaczorowska, Maria Konopnicka i Ziemia Ciechanowska, Związek Literatów na Mazowszu, Ciechanów 2010
1 Bad Neuheim – miasto uzdrowiskowe w Niemczech (Hesja), leżące u podnóża gór Taunus
2 Gorycja – miasto we Włoszech tuż przy granicy ze Słowenią; do końca 1918 r. pozostawało we władaniu Habsburgów
3 Teresa Kaczorowska, Nazywano ją pieśniarką ludu, „Rzeczpospolita” – dodatek „Plus minus” z 4-5 września 2010 r.
4 Jan Wegner, Maria Konopnicka w Arkadii i Nieborowie (1975)
5 Wszystkie cytowane powyżej fragmenty listów pochodzą z publikacji: Maria Konopnicka, Listy do synów i córek, wstęp i opracowanie Lena Magnone, Wydawnictwo IBL PAN, Warszawa 2010

