Lokalizacja: park imienia poetki przy ul. H. Sienkiewicza w Ciechanowie
Odsłonięcie: 25 X 1982
Posąg wzniesiony w 1982 r. z inicjatywy TMZC wg projektu Henryka Wróblewskiego, usytuowany w parku imienia poetki, nieopodal skrzyżowania ul. 3 Maja i Tatarskiej. Na cokole z polnych kamieni znajduje się metalowa tablica z napisem:
Pomnik stoi wśród drzew i kwiatów, które M. Konopnicka kochała i namiętnie zrywała na łące wokół Łydyni. Poetka w typowym stroju kobiety z końca XIX wieku stoi na kamiennym cokole. Suknia do stóp z kołnierzykiem i finezyjnie pofałdowanym żabotem lub kokardą, w talii pasek. W prawej dłoni trzyma książkę, lewą ręką przytula bosą dziewczynkę. U nóg mały chłopczyk tuli się do matki. Może to kilkuletni Janek? Blisko czterometrowa postać jest pełna majestatu i prostoty.
Mieszkańcy Ciechanowa darzą autorkę Roty szczególnym sentymentem. Niektórzy sądzą, że ten niezwykły tekst poetycki, zwłaszcza z muzyką Feliksa Nowowiejskiego, która zmieniła go w pieśń, zapewnia M. Konopnickiej trwałe miejsce wśród najwybitniejszych polskich twórców literatury. Słowa Roty, dumne i jednoczące Polaków wobec wrogiej polityki zaborców, stały się orężem w walce z zaborcami, równie ważnym i groźnym jak strzelecki karabin i legionowa szabla Na temat Roty powstało wiele rozpraw i naukowych opracowań. W prasie ciechanowskiej ukazał się znakomity szkic literacki redaktora „Tygodnika Ciechanowskiego”, Stefana Żagla1.
Autorka Roty przebywała wielokrotnie w Ciechanowie u swojego syna Jana na początku XX wieku. Poetka znała Adama Krasińskiego, wnuka Zygmunta. To właśnie od niego najmłodszy syn poetki Jan wydzierżawił młyn na Łydyni, a następnie folwark w Przedwojewie. Jego drugą żoną została córka ciechanowskiego lekarza, Regina Rajkowska. Majątek w Przedwojewie Jan sprzedał w 1921 roku po wydarzeniach wojny polsko-bolszewickiej. Spod pióra M. Konopnickiej wyszły dwa piękne wiersze związane z ziemią ciechanowską: Na otwarcie Domu Ludowego w Ciechanowie oraz Do Aleksandra Świętochowskiego. Podczas swych pobytów w Ciechanowie poetka brała czynny udział w życiu kulturalnym i społecznym miasta. Inspirowała syna i elitę Ciechanowa do rozwijania życia gospodarczego i kulturalnego, zachęcała do rozwijania instytucjonalnej opieki nad najuboższymi. Przyczyniła się do powstania w Ciechanowie oddziału Towarzystwa Kultury Polskiej i pierwszej w mieście placówki kultury, nazwanej Domem Ludowym.
Projekt wzniesienia pomnika Marii Konopnickiej w Ciechanowie zrodził się w środowisku TMZC w 1977 roku. Kilka lat trwały prace przygotowawcze: konsultacje z władzami państwowymi, z Towarzystwem im. Marii Konopnickiej oraz Prezydium MRN. Wydrukowano „cegiełki” po 5, 3 i 2 tys. zł oraz 20 zł dla dzieci. Odbyła się również masowa zbiórka makulatury na ten cel. W konkursie na projekt pomnika wzięło udział pięciu artystów rzeźbiarzy: Henryk Wróblewski, Mirosław Smorczewski, Tadeusz Markiewicz, Stanisław Lisowski i Marek Zalewski. Zwyciężył projekt pomnika z brązu przygotowany przez Henryka Wróblewskiego z Warszawy2.
Pomnik pisarki odsłonięto 24 października 1982 roku. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele władz lokalnych i wojewódzkich, przedstawiciele Towarzystwa im. Marii Konopnickiej z Warszawy na czele ze Stanisławem Szwalbe. Były marszałek sejmu wygłosił przemówienie, głos zabrał także Edward Lewandowski, ówczesny prezes TMZC oraz prezydent miasta Kazimierz Chrostowski. Niezrównany Robert Bartołd zaprezentował Wspomnienie o związkach Marii Konopnickiej z Ciechanowem w dniu odsłonięcia Jej pomnika w tym mieście 24 X 1982 roku3.
Z uwagi na wyjątkowy charakter wystąpienia i jego bogatą treść przytaczamy obszerne fragmenty „Wspomnienia”:
W starożytnej Grecji wiele miast szczyciło się związkami z Homerem. Podobnie jest z Ciechanowem i Marią Konopnicką. A związek jej z naszym miastem wziął się z prostego przypadku. W 1906 r. najmłodszy Jej syn, Jan wydzierżawił od Ordynacji Opinogórskiej młyn nad Łydynią w Ciechanowie. Przybył z Arkadii i zamieszkał ze swa rodziną w domu należącym do młyna. Mieszkał tu 3 lata.
Jan był najukochańszym dzieckiem Marii, miał już wtedy 38 lat. Inne dzieci Marii sprawiały Jej wiele kłopotów i to nieraz bardzo bolesnych. Maria nieraz uciekała z Warszawy do Jana, aby odpocząć, uspokoić się nerwowo i zasięgnąć rady Jana, albo po prosu prosić go o pomoc. Jan miał dzieci i dla tych jedynych wtedy wnucząt poetka przywoziła nieraz bajki, (często jeszcze w rękopisie), te bajki, którymi teraz zachwycają się dzieci różnych narodów.
Interesowała się życiem Ciechanowa, poznała ciechanowskiego działacza, lekarza Franciszka Rajkowskiego. Była pozytywistką. Chciała działać, nie wystarczały jej słowa, ale działać chciała swoim zwyczajem bezimiennie. Zauważyła, że życie kulturalne Ciechanowa było jak martwy staw. Rajkowski leczył, a także dążył do poprawy materialnego bytu ciechanowian, ale na działalność kulturalną po prostu nie miał czasu. W końcu 1906 r. powstało w Warszawie, założone przez Aleksandra Świętochowskiego Towarzystwo Kultury Polskiej. Po rewolucji 1905 roku, kiedy to ucisk nieco zelżał, można było jawnie działać społecznie. Maria zaprojektowała założenie filii Towarzystwa Kultury Polskiej w Ciechanowie. Filia, pierwsza w Kongresówce, powstała na początku 1907 roku, liczyła 75 członków. Do zarządu wchodzili oprócz Rajkowskich, Ranieccy, lekarz Zienkiewicz, Wincenty Werner, Reuttowie, syn Marii Jan i kilku rzemieślników. Maria była inspiratorką działalności Towarzystwa. Ciechanowianie wiedzieli o tym jej bezimiennym wkładzie, stała się bardzo popularną nie tylko wśród Polaków, ale i Żydów. W kwietniu 1907 roku. kiedy miała przyjechać, zrobiono Jej niespodziankę, zbudowano przy moście bramę i serdecznie ją witano, jakby była zdobywczynią miasta, bo i rzeczywiście była zdobywczynią serc Ciechanowian. Bazą działalności Towarzystwa kulturalnego stał się oddany bezinteresownie na ten cel przez Rajkowskiego jego dom przy ul. Warszawskiej. Nazywano go Domem Ludowym i był to pierwszy w Ciechanowie dom kultury. Na otwarcie Domu 7 sierpnia 1907 r. zaproszono Marię, ale władz carskie przeszkodziły Jej przybyciu, przesłała zatem wiersz napisany na te uroczystość, znany obecnie pod tytułem „Na otwarcie Domu Ludowego w Ciechanowie”. Wiersz odczytał na uroczystości dr Zienkiewicz, dziś w nowym Domu Kultury w Ciechanowie w hallu wita Gościa popiersie Marii i pierwsza strofa tego wiersza. Do Ludowy posiadał bibliotekę i czytelnię, prowadzona przez Marię Raniecką, urządzał koncerty, zabawy i odczyty, a wygłaszali je oprócz ciechanowian tacy znakomici Polacy, jak: Stanisław Wojciechowski, Ludwik Krzywicki, Samuel Dickstein. Aleksander Świętochowski, Władysław Smoleński i inni. Dom Ludowy działał do 1910 r., niestety został jednak zamknięty przez carskie władze.
Rzuciła też Maria wśród ciechanowskiej inteligencji myśl tajnego nauczania w swych domach biednych dzieci, uczenia ich tego, czego nie dawała szkoła rosyjska – znajomości języka polskiego i historii Polski. Przez kilka lat wiele dzieci uczyło się w ten sposób.
Corocznie był pobór do wojska, służba wojskowa była wieloletnia i odbywała się w odległych prowincjach Rosji. Maria apelowała do ciechanowian, aby odchodzącym rekrutom z miasta i wsi dawali swe adresy, aby poprzez korespondencję rekruci utrzymywali więzi z ojczyzną, aby nie zatracili się dla polskości wobec obcego otoczenia. Trzeba pamiętać, że prawie wszyscy oni byli analfabetami.
Lubiła chodzić z gosposią Jana w dni targowe po zakupy na rynek. Gosposia bardzo się potem dziwiła zachowaniu pani, nie kupowała bowiem drobiu, nabiału, warzyw czy owoców, ale stała nieruchomo wśród gwarnego tłumu. My dziś wiemy, iż słuchała wtedy mowy ludu ciechanowskiego, mowy wieśniaków i przekupniów, potrzebne jej to było do twórczości.
A pewnego razu poprosiła sekretarza Towarzystwa, (a był nim wtedy Wincenty Werner, późniejszy burmistrz Ciechanowa), aby zaprowadził ją do najbiedniejszej rodziny. Zaprowadził do jakiejś rodziny mieszkającej w Rynku w suterenie. Była wstrząśnięta widokiem ciemnej piwnicznej izby, jej wilgotnymi ścianami i widokiem zamieszkujących ja nędzarzy, a szczególnie dzieci. Długo po tych odwiedzinach milczała, przeżywała głęboko niedole ludzką. Często wieczorem, jak opowiadała dawna gosposia Jana, kazała napełniać kilka toreb mąką z młyna Jana i chodziły obie po poddaszach i suterenach ciechanowskich nędzarzy, obojętnie czy to Polacy czy Żydzi i zostawiały tam owe torby. Raz nawet musiały wołać o pomoc, bo załamały się szczeble drabiny i nie mogły zejść z poddasza. Maria opowiadała o tej przygodzie potem z humorem.
Często wieczorem Maria szła na przechadzkę. Ulubionym Jej miejscem była Farska Góra, gdzie siadała na skarpie grodziska, w pobliżu dzwonnicy i czekała na zachód słońca. Widocznie podobał Jej się krajobraz naszej ciechanowskiej ziemi na tle zachodzącego słońca. Czasami snuła się wokół ciechanowskiego zamku, widocznie przypominał jej wielkość naszej ojczyzny, przeżywała jej przeszłość. Lubiła zabierać na te wyprawy wnuki i wraz z nimi szła za most na Łydyni na tak zwaną Zieloną Kępę (to jest na teren, który dziś zajmuje otaczający nas park Jej imienia) i wspólnie zrywały tu łąkowe kwiaty: niezapominajki, kaczeńce, jaskry, albo kwiaty kaliny.
W 1908 r. Maria potajemnie przed innymi dziećmi wręczyła Janowi 5 tysięcy rubli. Jan za te pieniądze kupił pod Ciechanowem majątek Przedwojewo. Oficjalnie mówiło się, że Jan dorobił się z dzierżaw młynów w Arkadii i Ciechanowie. Maria nałożyła na Jana obowiązek, aby z dochodów majątku zawsze wspomagał swe siostry. Przedwojewo należało do Jana około 20 lat, a nazwa tej miejscowości często jest odtąd wymieniana w listach Marii.
Od dziś w Ciechanowie będzie się wznosił pomnik Marii Konopnickiej. Ciechanowianie pragną, aby przez ten pomnik związek Ciechanowa z poetką się utrwalił, aby pamięć o niej stała się w naszym mieście „tą silą fatalną, która każe zwykłych zjadaczy chleba w aniołów przerobić”.
Była poetką, to jest artystką słowa, pisała prozą i mowa wiązaną, słowa jej trafiały zawsze do serc. Maria była wielka patriotką. Ona słaba kobieta toczyła bój z Bismarckiem, Wilhelmem, z Hakatą, walczyła o dzieci Wrześni, przeciwstawiała się pruskiej „ausrotten”. Pieśniarka ludu polskiego, a szczególnie jego warstw najuboższych, walczyła o godność człowieka, stale upominała się o los dziecka. Była wreszcie natchnieniem, wzorem i dobrym opiekuńczym duchem dla działaczy kultury i humanitaryzmu.
Bywała w Ciechanowie wśród naszych ojców i dziadów, dzieliła ich troski współczuła ich niedoli. Dziś pragniemy, aby Jej serce, Jej utwory, myśli i ideały zawładnęły umysłami i sercami również naszych dzieci i wnuków. Ciechanów pragnie, aby spoglądający na pomnik Ciechanowianie, młodzi i dorośli, inteligenci i robotnicy, wszyscy śpieszący do swych zajęć, stykający się na co dzień z dolą ludzką podchodzili do człowieka nie z twardym paragrafem, nie z zawodowa oziębłością, ale z sercem, jak czyniła to Maria Konopnicka. Niech pomnik co dzień każdemu przypomina jej słowa:
(…) ja stoję na ziemi / Po której idą tłumami smutnemi / Ludzie, których ja braćmi memi zowię … / Stoję i patrzę i płaczę nad nimi. / I gdybym była Bogiem to każdemu / dałabym spokój, i światło i zdrowie.
1 Stefan Żagiel, Pieśń, która budziła polskość, „Tygodnik Ciechanowski z 11 listopada 2008 r., s. 14
2 Protokół zarządu TMZC nr 97 z 24 XI 1977, nr 99 z 6 III 1978, nr 103 z 11 XII 1978, nr 104 z 26 II 1979, nr 108 z 15 I 1980, nr 109 z 7 V 1980, nr 114 z 11 IX 1980, nr 115 z 6 X 1980, nr 116 z 23 X 1980 oraz nr 117 z 11 XI 1980
3 Cyt. za „Mazowsze ciechanowskie – moja mała ojczyzna”, Ciechanowskie Towarzystwo Naukowe, Ciechanów 1996, s. 251-253

