Zwycięstwo militarne Niemiec nad Polską we wrześniu 1939 roku rozpoczęło ponad pięcioletni okres okupacji hitlerowskiej w naszym kraju. Rozpoczął się okres terroru, eksterminacji oraz bezprzykładnego zastraszania ludności cywilnej. Jednym z głównych instrumentów hitlerowskiej polityki okupacyjnej wobec społeczeństwa polskiego było osadzanie Polaków w obozach oraz przymusowe zatrudnianie w gospodarce wojennej III Rzeszy, przy czym status zatrudnienia w wersji niemieckiej bardziej przypominał system niewolnictwa niż klasyczne prawo pracy w XX-wiecznej Europie. Polacy stali się tanią siłą roboczą, zdaną na bezprawie, szykany i traktowanie niegodne człowieka.
Władze niemieckie utworzyły na ziemiach polskich 24 obozy koncentracyjne, dziesiątki obozów przesiedleńczych oraz ponad 6 tys. obozów o różnym charakterze dla ludności cywilnej. Już w październiku 1939 r. wprowadzono przymus pracy dla ludności polskiej w wieku 18 lat, wkrótce rozciągnięty na młodzież do 14 roku życia. Rozpoczęto proces nieludzkiego wykorzystywania Polaków do najcięższych prac: rolnych i polowych, drogowych i melioracyjnych, leśnych i miejskich. Nie bez znaczenia był fakt surowych sankcji dla osób uchylających się od obowiązku pracy, włącznie z zesłaniem do obozu koncentracyjnego.
W pierwszych latach okupacji Niemcy utworzyli na polskich ziemiach ponad 6 tys. obozów o różnorodnym charakterze. Wśród nich najliczniejszą grupę stanowiły obozy pracy przymusowej, choć właśnie o nich mówi się i pisze najrzadziej. Było ich blisko 1.800. Jako pierwsze powstały obozy pracy przymusowej dla Żydów, których najwięcej było w Generalnej Guberni. Polacy byli zazwyczaj umieszczani w odrębnych obozach. Ujęte osoby osadzano w obozach na podstawie decyzji administracyjnych wydawanych przez odpowiednie organa władzy: policję bezpieczeństwa, urzędy przesiedleńcze i urzędy pracy. Tylko do obozów karnych kierowano zatrzymanych na podstawie wyroków sądowych. Status osób osadzonych w obozach zależał od typu obozu, a ten był uzależniony od władzy, której dany obóz podlegał. Osoby osadzone w obozach policji bezpieczeństwa okupant określał jako więźniów (niem. Haftlinge), a osoby osadzone w obozach prowadzonych przez administrację cywilną jako osadzonych (niem. Insassen).
Władzom sądowym podlegały obozy karne. Policji bezpieczeństwa (niem. Sicherheitspolizei) i służbie bezpieczeństwa (niem. Sicherheitsdienst) podlegały wszystkie obozy koncentracyjne, miejscowym placówkom policyjnym obozy przejściowe, wychowawcze obozy pracy oraz obozy pracy dla Żydów, urzędom przesiedleńczym – przejściowe obozy przesiedleńcze, a urzędom pracy – przejściowe obozy pracy oraz klasyczne obozy pracy przymusowej.
W zbiorowej pamięci Polaków najmocniej zachował się upiorny obraz obozów koncentracyjnych, swoistych „fabryk śmierci”, których symbolem stał się Konzentrationslager Auschwitz, jeden spośród 24 obozów śmierci, miejsce eksterminacji około miliona Żydów z całej Europy, a także wielu tysięcy Polaków, Romów, jeńców rosyjskich oraz ofiar innych narodowości.
Podstawą osadzenia w obozie koncentracyjnym było polecenie zastosowania tzw. aresztu zapobiegającego, (niem. Schutzhaft), wystawianego przez Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy. Ten rodzaj aresztu oznaczał bezterminowe i prewencyjne zesłanie do KL w celu ochrony bezpieczeństwa państwa niemieckiego. Zwolnienia z obozów koncentracyjnych miały charakter wyjątkowy, stosowano je sporadycznie w wypadkach uzasadnionych interesem Rzeszy.
Na terenie rejencji ciechanowskiej nie było obozów koncentracyjnych. Najbliższe znajdowały się w Działdowie i Pomiechówku. Obóz w Pomiechówku był największą katownią na północnym Mazowszu. Obóz w Działdowie, znajdujący się poza terenem rejencji, został założony już w 1939 r. jako obóz przejściowy dla oficerów polskich, wziętych do niewoli po kapitulacji Modlina. Potem był miejscem etapowym przesiedleńców z rejencji ciechanowskiej do Generalnej Guberni, a od lutego 1940 r. obozem zagłady. Hitlerowcy dokonali w nim masowej eksterminacji ludności z rejencji ciechanowskiej. Przeszło przez niego ok. 200.000 osób, a życie straciło ok. 10.000. Wśród ofiar znalazło się wielu wybitnych żołnierzy, działaczy politycznych i społecznych, także osób duchownych, m.in. ordynariusz płocki abp Antoni Julian Nowowiejski i sufragan bp Leon Wetmański.
Pierwszymi obozami utworzonymi przez Niemców już jesienią 1939 r. na ziemiach polskich były obozy przejściowe, w których gromadzono ludność cywilną, wywożoną masowo z rodzinnych domów na podstawie administracyjnych selekcji dokonywanej przez niemieckie władze administracyjne. Obozy te nazywano potocznie zbiorczymi. Istniały dwa typy tych obozów: przejściowe – tworzone przez policję bezpieczeństwa oraz przejściowe obozy przesiedleńcze. Oba typy obozów powstały już jesienią 1939 r. głównie na ziemiach zachodnich i północnych włączonych do III Rzeszy.
Obozy przejściowe były tworzone przez specjalne oddziały policji bezpieczeństwa, które weszły do Polski za Wermachtem w celu politycznego oczyszczenia terenów zajętych w ramach akcji Inteligencja (niem. Intelligenzaktion). Obozy, mające charakter prowizorycznych obozów koncentracyjnych, powstały m.in. w Poznaniu (Fort VII), Stutthofie tuż przy Mierzei Wiślanej, w Bydgoszczy, w dawnej zbrojowni i w stajniach koszar. Umieszczano w nich Polaków uznanych przez władze niemieckie za niebezpieczne dla Rzeszy, ich nazwiska jeszcze przed wojną zostały wpisane na listy proskrypcyjne niemieckiej policji bezpieczeństwa. Akcję Inteligencja zakończono wiosną 1940 r. i wówczas obozy zlikwidowano lub przekształcono. W ciągu niespełna poł roku osadzono w nich kilkadziesiąt tysięcy Polaków, większość została rozstrzelana w miejscach masowych straceń: w lasach Piaśnickich k. Wejherowa, w Dolinie Fordonu k. Bydgoszczy, w Lasach Łagiewnickich i Lasach Lućmierskich.
Przejściowe obozy przesiedleńcze tworzono jednocześnie z przejściowymi obozami dla internowanych jesienią 1939 r. Ich zakładanie wiązało się z planami szybkiej germanizacji przyłączonych do Rzeszy polskich ziem: Pomorza, Kujaw części północnej Mazowsza, Wielkopolski, Śląska, ziemi łódzkiej i Suwalszczyzny. Tereny te zamieszkałe przez ponad 9 mln Polaków, 600 tys. Niemców i 600 tys. Żydów miały stać się według słów Reichsfuhrera SS H. Himmlera „germańskimi, jasnowłosymi prowincjami Niemiec, prowincjami narodowosocjalistycznymi”. Przeznaczeni do wysiedlenia musieli pozostawiać swoje domostwa i gospodarstwa, mieszkania i miejsca pracy, np. warsztaty rzemieślnicze, gabinety lekarskie, kantory i folwarki w ciągi godziny. Musieli pozostawić wszystkie dzieła sztuki, księgozbiory, kosztowności, kosztowną odzież. Wszystko podlegało konfiskacie i przechodziło na rzecz skarbu III Rzeszy. Przesiedleńcom pozwalano zabrać jedynie bagaż podręczny, z którym wyruszali w podroż w nieznanym im kierunku. Więźniów osadzano w obozach na okres kilku dni do kilku tygodni, po czym byli przewożeni do Generalnego Gubernatorstwa w warunkach urągających godności człowieka. Podczas transportu najsłabsi chorowali, dzieci umierały z wycieńczenia, głodu i zimna. Obóz w Poznaniu w starych barakach po magazynach wojskowych i obóz przejściowy w Działdowie na terenie byłych koszar cieszyły się upiorną sławą. W Działdowie przetrzymywano Polaków wysiedlonych z powiatu ciechanowskiego i płockiego, które wcielono do Rzeszy jako rejencję ciechanowską. Obozy przejściowe funkcjonowały do czasu zakończenia akcji, niektóre do końca 1944 r., a wiec prawie przez cały czas okupacji. Jednak największa fala zakończyła się wiosną 1941 roku po zamknięciu granicy między Rzeszą i Generalnym Gubernatorstwem i przejęciu obozów przez miejscowe urzędy pracy.
Gehennę obozów przesiedleńczych przeszły setki tysięcy Polaków. Zachowały się relacje i liczne wspomnienia z tych traumatycznych doświadczeń. Znacząca ilość świadectw z terenu rejencji ciechanowskiej zebrał i opublikował dr Zbigniew Ptasiewicz w dwu niezwykle cennych opracowaniach: Wspomnieniach znaczonych łzami (Ciechanów 2011) oraz Regierungsbezirk Zichenau (Ciechanów 2012). System przesiedleń z założenia nieludzki nie tylko pozbawiał ludzi dorobku życia i przekreślał plany życiowe, ale też odzierał przesiedleńców z praw człowieka i zwykłej ludzkiej godności.
Obozy pracy stanowiły najliczniejszą i najbardziej zróżnicowaną kategorię obozów zakładanych na przez okupanta na ziemiach polskich. Na przełomie 1939 i 1940 roku zaczęto tworzyć obozy pracy przymusowej dla Żydów (niem. niem. Jedenarbeitstlager lub w skr. Julag), w których umieszczana ludność żydowską, podlegającą przymusowi pracy, na okres dwóch lat. Lokalizowano je najczęściej w pobliżu zakładów przemysłowych: cegielni, cementowni, hut, warsztatów mechanicznych i fabryk zbrojeniowych. Dla rzekomego bezpieczeństwa obozy otaczano zasiekami z drutu kolczastego i pilnie strzeżono przez strażników, najczęściej Ukraińców z formacji pomocniczych. Obozy te działały do czasu zagłady całej ludności żydowskiej w Polsce.
Dla Polaków okupant organizował odrębne obozy pracy (niem. Arbeitslager), chociaż zdarzały się sytuacje wspólnego przebywania Polaków i Żydów w jednym obozie, najczęściej w obozach pracy wychowawczej, gdzie osadzano za drobne wykroczenia natury administracyjnej. W okresie okupacji działały następujące rodzaje obozów pracy: obozy Służby Budowlanej (niem. Baudienst), obozy Organizacji Todta (niem. Organisation Todt), obozy pracy przymusowej dla rolników, obozy fortyfikacyjne (niem. Einsatzlager) oraz obozy pracy wychowawczej. Więźniowie obozów Służby Budowlanej stanowili „ruchomą armię pracy”, zmuszaną do wykonywania rozkazów administracji niemieckiej. Obozy funkcjonowały we wszystkich dystryktach na terenie GG, z wyjątkiem dystryktu warszawskiego, gdzie, skądinąd słusznie, obawiano się skupisk młodych ludzi wobec rozwijającego się ruchu oporu. Do bezpłatnej służby kierowano młodych mężczyzn od 18 do 30 lat na okres siedmiu miesięcy. „Pracownicy” mieszkali i pracowali w systemie obozowym, w którym panował rygor wojskowy. Nie wolno było opuszczać obozu lub oddziału, jeśli wykonywano pracę poza obozem. Uchylających się od pracy osadzano w obozach karnych, które założono po jednym w każdym dystrykcie. Rygor był tam jeszcze bardziej zaostrzony. Zwiększono normy pracy oraz obniżono i tak już nędzne racje żywnościowe. W stosunku do osadzonych stosowano represje w postaci bicia i zakuwania w kajdany. Pracownik de facto stawał się więźniem z zwiększoną normą pracy i obniżoną racją żywnościową. Organizacja Todt zajmowała się na terenach okupowanych rozbudową infrastruktury wojskowej i obiektów służących wojsku. Robotnicy obozowi budowali drogi, mosty, linie kolejowe i lotniska, byli skoszarowani i umundurowani, pracowali pod nadzorem straży, policji i wojska. Do pracy zgłaszali się dobrowolnie i byli stosunkowo przyzwoicie wynagradzani. Na potrzeby Organizacji Todt pracowali także robotnicy przymusowi, przenoszeni z obozu do obozu, bez wynagrodzenia, zgodnie z potrzebami władz okupacyjnych.
Obozy pracy przymusowej dla rolników organizowano na terenach wiejskich w celu wymuszenia od rolników terminowego odstawiania narzuconych siłą kontyngentów. Osadzano w nich chłopów, który nie wywiązywali się z obowiązkowych dostaw produktów rolniczych. Nie był to najczęściej akt sprzeciwu wobec władz okupacyjnych, lecz rzeczywisty brak żywności w gospodarstwie domowym. Pobyt w obozie trwał do sześciu miesięcy, a po 1942 r. do czasu, aż rodzina nie dostarczy wyznaczonego kontyngentu. Na miejsce noclegu przeznaczano stodoły, szopy i obory w dużych majątkach ziemskich, pilnowanych przez policję porządkową, żandarmerię lub ukraińskich wartowników, zwanych potocznie wachmanami. Osadzeni w obozach byli wykorzystywani przy pracach remontowych, modernizacji dróg, obwałowań i robotach regulacyjno-melioracyjnych. Najczęściej jednak stanowili darmową siłę roboczą w pracach polowych i gospodarskich w majątkach ziemskich zagrabionych od polskich właścicieli przez władze okupacyjne i administrowanych przez byłych kolonistów niemieckich. Praca była uciążliwa, ale chłopi znali się na niej i nie narzekali. Problemem były prymitywne warunki sanitarne, głodowe racje żywnościowe, akty przemocy fizycznej, strach i niepewność, podsycane przez władze obozowe. Stąd też brała się duża śmiertelność wśród więźniów i ponura sława tych rzekomych „obozów pracy”.
Obozy pracy wychowawczej (niem. Arbeitserziehungslager) miały charakter karny i dlatego były tworzone przez policję bezpieczeństwa. Osadzano w nich zbiegłych z miejsca pracy oraz uchylających się od pracy przymusowej, a także osoby popełniające drobne wykroczenia natury administracyjnej. Po dwóch miesiącach pobytu w obozie więźnia odstawiano do właściwego miejsca pracy, w razie powtórnej ucieczki osoba taka trafiała do obozu koncentracyjnego. Obozy pracy wychowawczej powstały na terenie całej GG, na terenie rejencji ciechanowskiej istniało siedemnaście obozów wychowawczych, m.in. w Działdowie, Ciechanowie, Przasnyszu, Mławie, Ostrołęce i Makowie Mazowieckim. W obozach panowała duża śmiertelność spowodowana chorobami i znęcaniem się nad więźniami. Dochodziło również do egzekucji.
Obozy karne (niem. Strafslager) tworzono jako ośrodki odbywania kary połączonej z wykonywaniem pracy. Początkowo kary odbywano w więzieniach sądowych, ale od 1942 r. także w karnych obozach pracy. Skazanie na karę ciężkiego więzienia, tj. powyżej trzech lat, połączonego z ciężką pracą oznaczało, że więzień po odbyciu kary nie wróci do domu, lecz zostanie przekazany policji bezpieczeństwa i nie ma szans na przeżycie.
Przymusowe zatrudnianie Polaków w gospodarce wojennej III Rzeszy stanowiło jeden z podstawowych elementów hitlerowskiej polityki okupacyjnej wobec narodu polskiego. Przymusem pracy została objęta ludność polska w wieku 18-60 lat, ale wkrótce włączono do tej grupy młodzież od 14 lat. W pierwszej kolejności wezwaniami objęto osoby niepracujące, później zatrudnione w przedsiębiorstwach, a następnie osoby uznane za zbędne w gospodarstwach rolnych. Deportacją do Niemiec objęto także młodzież szkolną. Jednakże liczba osób, które zostały wyznaczone do pracy w Niemczech, nie wyczerpywała nałożonych na miasta i gminy kontyngentów. W związku z tym zaczęto stosować łapanki, w których uczestniczyły poważne siły policji i wojska. Poprzez obozy przejściowe ofiary łapanek trafiały do Rzeszy.
Polscy robotnicy przymusowi byli chyba najbardziej dyskryminowaną obok Rosjan grupą narodową. Zabójczą formą eksploatacji polskich pracowników były przede wszystkim nieludzka norma pracy, ustawiczny terror i obawa o życie, długość dnia pracy, fatalne wyżywienie oraz warunki pracy. Polacy otrzymywali głodowe racje żywnościowe, odzież i obuwie nie spełniały swych funkcji, mieszkali na strychach, w piwnicach, nierzadko w pomieszczeniach gospodarczych, stodołach, o pomocy medycznej lub pielęgniarskiej nie było mowy. Do tego dochodził codzienny strach o los i najbliższych, zakaz opuszczania miejsca zamieszkania i w końcu dyskryminujący nakaz noszenia przyszytej do ubrania litery „P”. Polakom dokuczał też stały dozór policyjny, większa lub mniejsza niechęć niemieckich gospodarzy i przedsiębiorców do polskich pracowników. Polacy wywiezieni do Rzeszy pracowali najczęściej w gospodarstwach rolnych, w leśnictwie, ogrodnictwie i rybołówstwie, duża część w przemyśle i transporcie, reszta w różnych rodzajach gospodarki, także w gospodarstwach domowych, najczęściej jako służba domowa lub folwarczna1.
Nieco lepsze warunki pracy mieli zatrudnieni przez „Baudienst”, instytucji, utworzonej w 1940 roku na podstawie rozporządzenia z 6 maja 1940 r. Rekrutacja do niej odbywała się na zasadzie poboru obowiązkowego, który obejmował młodych mężczyzn w wieku od 18 do 23 lat. Służba budowlana trwała początkowo od trzech miesięcy, później do siedmiu, a nawet do roku. Oddziały liczyły po 120-180 ludzi, a początkowo junacy nie byli nawet skoszarowani. Dopiero na przełomie lat 1942/1943 zaczęto ich umieszczać w strzeżonych obozach. W czasie służby pracownicy otrzymywali umundurowanie, skromne wyżywienie oraz dzienny żołd w wys. 1 zł. Z uwagi na pracę w newralgicznych dziedzinach gospodarki, takich jak przemysł zbrojny, transport, budowa dróg i kolei, pracownicy „Baudienstu” narażeni byli na ciągły nadzór policyjny. Nierzadko zdarzały się przypadki pobić, aresztowań i najrozmaitszych szykan, utrudniających pracę i życie. Reżim w obozach był surowy, przypominający wojskowy dryl. Junacy nie mogli samowolnie oddalać się z obozu lub miejsca pracy. Złapany uciekinier otrzymywał karę kilkudziesięciu pałek. Obowiązywał ponadto system zbiorowej odpowiedzialności – katowany był co dziesiąty junak z oddziału pechowca2.
Niezależnie od formy wykorzystywania Polaków jako darmowej siły roboczej, zdumienie musi budzić fakt nieludzkiego zgoła traktowania pracowników czy więźniów osadzanych na robotach przymusowych lub obozach pracy, zarówno na etapie organizacji i rekrutacji, jak i w trakcie zatrudnienia. Ważnym dowodem na absolutne odhumanizowanie działań okupanta są zachowane świadectwa uczestników i świadków tych ponurych doświadczeń. Wiele tych świadectw zachowało się dzięki żmudnej pracy, m.in. Ryszarda Juszkiewicza i Zbigniewa Ptasiewicza, którzy upowszechnili te świadectwa w swoich publikacjach3. Są ważnym przyczynkiem do upiornego obrazu męczeństwa Polaków w okresie okupacji hitlerowskiej w Polsce.
Rejencja ciechanowska powstała w oparciu o dekret Hitlera z 8 X 1939 r., na mocy którego przyłączone zostały do Rzeszy północno-zachodnie ziemie polskie, a wśród nich północne Mazowsze. Ziemie te okupant nazwał rejencją ciechanowską. W skład rejencji wchodziły powiaty: ciechanowski, makowski, mławski, płocki, płoński, przasnyski, sierpecki i prawie cały powiat pułtuski oraz część powiatu działdowskiego. Na obszarze 12.913 km kw. mieszkało 896.305 osób. Bezwzględny terror, jaki zaprowadził wielkorządca rejencji Erich Koch, miał przyspieszyć proces integracji nowych terenów z Rzeszą i pozbawić Polaków nadziei na samodzielny byt państwowy. Sprawiło to, że warunki życia miejscowej ludności polskiej stały się niesłychanie ciężkie. Były one, wg zgodnej opinii ekspertów, bezwzględnie gorsze niż w Generalnej Guberni i innych ziemiach włączonych do Rzeszy, np. w Kraju Warty. Eksterminacji ludności polskiej i żydowskiej służyły masowe egzekucje doraźne i planowe oraz rozciągnięta w czasie śmierć w obozach różnego typu: koncentracyjnych, karnych, pracy, wychowawczych lub też w obozach przejściowych4.
Najcięższą formą eksploatacji polskich robotników przemysłowych były obozy pracy. Kierowano do nich zarejestrowanych w urzędach pracy, a także bezrobotnych. Byli kierowani do prac fizycznych przy melioracjach, umacnianiu dróg, pracach polowych w zarządzanych przez Niemców majątkach ziemskich. Pracownicy-więźniowie otrzymywali marne wynagrodzenie oraz kartki na chleb oraz inne najpotrzebniejsze artykuły pierwszej potrzeby. Mimo tego warunki pracy i głodowe racje żywnościowe powodowały liczne choroby i uszkodzenia ciała. Śmiertelność w obozach pracy o charakterze karnym i zaostrzonym rygorze była ogromna. Świadectwa osób, które doświadczyły obozowej gehenny, budzą do dziś grozę, zdumienie i niedowierzenie, że człowiek mógł coś takiego przeżyć.
Dzień rozpoczynał się pobudką o szóstej rano, potem odbywał się apel, rozdział pracy i śniadanie. Czarna niesłodzona kawa i porcja małowartościowego chleba, nie przekraczająca 100 gram, musiały wystarczyć do południa. Praca rozpoczynała się o 8:00, najczęściej przy tłuczeniu kamieni, usuwaniu gruzu, budowie dróg, burzeniu domów, kopaniu torfu i pracach polnych. Ciężka praca fizyczna bez względu na porę roku i pogodę wyczerpywała niezwykle. Trudno było dotrwać do obiadu. Najczęściej w postaci zupy, dziwnej zawiesiny z przegotowanej wody, buraków, brukwi, czasem tylko ziemniaków. Potem powrót do kilofa, młota czy łopaty, do późnego popołudnia. Na kolacje to samo, co rano – pajda chleba bez tłuszczu i kawa. A potem noc na słomianym barłogu, pełna leków, przerywanego snu, cierpień i boleści. W tych warunkach więźniowie chorowali, szerzyła się wszawica, tyfus i inne choroby zakaźne. Często więźniowie umierali. Piękne świadectwo ludzkiej solidarności i współczucia dawali okoliczni mieszkańcy, niemi najczęściej świadkowie udręki więźniów. Ryzykując życie, dostarczali więźniom czystą odzież, trochę żywności, a co może najważniejsze, wiadomości od najbliższej rodziny. Dzięki temu można było z większą nadzieją oczekiwać następnego dnia.
Taka była rzeczywistość obozów pracy przymusowej (niem. Arbeitsstrflager) w rejencji ciechanowskiej. Osadzano w nich głównie Polaków, ale też Żydów, za nielegalne świniobicie i handel mięsem, poruszanie się bez przepustek. Niekiedy wystarczał zupełnie błahy powód, a czasem trafiało się do obozu bez ważnej przyczyny lub wykroczenia. Chodziło bowiem o to, aby zastraszyć ludzi i pozbawić nadziei, przedtem wyeksploatować fizyczne aż do utraty zdrowia lub życia. Przez tę gehennę, trwającą zwykle od 1 do 3 miesięcy, przeszło w rejencji ciechanowskiej ok. 80 tys. osób, z tego ok. 10-12 tys. mieszkańców powiatu ciechanowskiego. Z chorób i wycieńczenia życie straciło ok. 300 mieszkańców powiatu. Do dziś nie udało się sporządzić kompletnej listy więźniów i ofiar obozów pracy zlokalizowanych w Ciechanowie i okolicach.
Jeden z dramatycznych epizodów obozowych rozegrał się w okolicach Pałuk. Dwaj młodzi Polacy, nie mogąc znieść katorżniczej pracy, szykan i codziennej obawy o życie, postanowili uciec z obozu. Poruszali się ostrożnie, unikając dróg publicznych, często po zmroku i z dala od ludzkich siedzib. Zbliżali się już do rodzinnych stron, kiedy dopadł ich patrol niemieckich żandarmów. Rzucili się do panicznej ucieczki, ale Niemcy byli uzbrojeni i bezwzględni. Ciała zastrzelonych Polaków leżały w polu, aż okoliczni chłopi pochowali je na miejscowym cmentarzu. Ich pamięć w 1984 r. uczciło TMZC, umieszczając na grobie metalowa tablicę z krótka informacja o okolicznościach ich śmierci.
Pierwsze dwa obozy pracy powstały w Ciechanowie z początkiem 1940 roku. Kolejne sześć zlokalizowano w okolicach Ciechanowa w okresie od marca do października 1941 roku. Funkcjonowały przez kilka lat do 1944 roku. Ich upiorną przeszłość dokumentuje pięć tablic ufundowanych przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Ciechanowskiej5.
Obóz pracy w Gostkowie, gm. Niedzbórz funkcjonował od kwietnia 1941 roku do września 1943 r. Mieścił się w majątku ziemskim administrowanym przez Niemców. Więźniowie mieszkali w budynkach folwarcznych. Przebywało w nich jednorazowo ok. 40 osób, zatrudnianych przy pracach polowych. Przeszło przez niego ok. 640 więźniów. Po wojnie resztki folwarku liczące 54,6 ha nowa władza odebrała prawowitej właścicielce Annie Zembrzuskiej, a dworek zniszczono jako relikt niesprawiedliwej epoki. Do czasów współczesnych przetrwał jedynie park i dwa budynki gospodarcze.
Obóz w Śmiecinie Nowym, gm. Nużewo został założony w 1941 r., a zlikwidowany w 1943 r. Mieścił się w prywatnym domu należącym do Heleny Kamińskiej. Przebywało w nim jednocześnie ok. 120 więźniów. To w tym obozie żandarmi zastrzelili sześcioro Żydów, pochodzących ze Strzegowa. Po likwidacji obozu więźniów przetransportowano do innych obozów w rejencji ciechanowskiej.
Obóz pracy we wsi Węgrzynowo powstał na początku 1941 r., a zlikwidowany został we wrześniu 1943 r. Zajmował on obszar 4.500 m kw. Przebywali w nim Polacy i Żydzi. Przeciętny stan więźniów wynosił 40 osób. Więźniowie pracowali głównie w majątku ziemskim administrowanym przez Niemca6.
Niemieckie obozy utworzone na okupowanych ziemiach polskich były ośrodkami uwięzienia i odosobnienia, miejscem pracy wprost niewolniczej, także miejscem zagłady ogromnej ilości więźniów. Jeszcze raz, w swej najstraszniejszej odsłonie, potwierdziła się stara prawda, że najokrutniejsze represje dotykają ludność cywilną. W przypadku czynnego czy choćby biernego oporu to zwykli mieszkańcy miast, miasteczek i wsi stają bezbronnymi ofiarami oszalałego z nienawiści wroga, najbardziej niebezpiecznym elementem, zagrażającym bezpieczeństwu agresora. Zniszczyć fizycznie, zastraszyć, zepchnąć na krawędź egzystencji – to były zasadnicze cele polityki okupanta. Hitlerowska machina państwowa postanowiła wyeksploatować do granic biologicznej wytrzymałości darmową siłę roboczą w postaci milionów obywateli podbitego państwa, by powiększyć potencjał gospodarczy III Rzeszy. Niemieckie obozy stały się miejscami męczeństwa i śmierci setek tysięcy osadzonych w nich Polaków. Ale nawet w nich Polakom nie zabrakło odwagi i heroizmu, dość wspomnieć sylwetki św. Maksymiliana Kolbe, rotmistrza Pileckiego czy bohaterskich lekarek w Oświęcimiu, ratujących brzemienne więźniarki i maleńkie dzieci przed niechybną śmiercią.
Według danych W. Pronobisa straty polskiej ludności w rejencji ciechanowskiej w okresie okupacji wyniosły 102.824 osób, w tym 8.086 zabitych w czasie wojny obronnej w 1939 r., 49.622 zamordowanych w egzekucjach, 38.965 zmarłych i zamordowanych w obozach i więzieniach, 2.436 zmarłych w czasie prac przymusowych, 3.685 osób zmarłych z ran, chorób i wycieńczenia. Analogicznie dla powiatu ciechanowskiego straty wyniosły: 8.816 straconych, w tym 473 zabitych w kampanii wrześniowej, 7.295 zamordowanych w egzekucjach, 839 zmarłych i zamordowanych w obozach i więzieniach, 123 zmarłych w czasie prac przymusowych, 86 zmarłych z chorób i wycieńczenia. Ponadto z winy hitlerowskiego okupanta straciło życie ok. 60.000 ludności żydowskiej. Według tych danych straty ludzkie na terenie rejencji ciechanowskiej w okresie okupacji przewyższają 160.000 osób7.
Sugestie bibliograficzne:
Maria Wardzyńska, Obozy niemieckie na okupowanych terenach polskich, Biuletyn IPN, nr 4 (99) z 2009 r.
Bogumiła Umińska, Karty z dziejów Ciechanowa 1939-1945, Muzeum Szlachty Mazowieckiej, Ciechanów 2009
M. Grynberg, Żydzi w rejencji ciechanowskiej 1939-1942, Warszawa 1984
W. Pronobis, Organizacja administracji okupacyjnej w rejencji ciechanowskiej, „Notatki Płockie”, nr 1/70 z 1973 r., s. 13
Zbigniew Ptasiewicz, Regierungsbezirk Zichenau. Rejencja ciechanowska 1939-1945, CTN, Ciechanów 2012
1 Elżbieta Laska, Praca przymusowa Polaków na rzecz III Rzeszy /tekst folderu wystawowego/, adres internetowy: http://www.kki.pl
2 Dariusz Kaliński, Obozy niemieckie, o których się milczy, adres; https://twojahistoria.pl
3 Ryszard Juszkiewicz, Obozy w rejencji ciechanowskiej, „Notatko Płockie”, Nr 13/1968 oraz Zbigniew Ptasiewicz, Regierungsbezirk Zichenau. Rejencja ciechanowska 1939-1945, CTN, Ciechanów 2012
4 Ryszard Juszkiewicz, Obozy w rejencji ciechanowskiej, „Notatko Płockie” 13/1968, s. 34
5 Informacje o obozach upamiętnionych przez TMZC tablicami znajdują się w dalszej części publikacji
6 Ryszard Juszkiewicz, Obozy w rejencji ciechanowskiej, „Notatki Płockie” 13/1968, s. 32-38
7 Cyt. za Bogumiła Umińska, Karty z dziejów Ciechanowa 1939-1945, Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie, Ciechanów 2009, s.64
