64. Tablica pamięci ku czci ofiar obozu pracy na ul. Płońskiej w Ciechanowie

Lokalizacja: tuż przy obecnym rondzie „Solidarności” przy zbiegu ul. Płońskiej, Sońskiej i obwodnicy miasta w pobliżu rogatek na rozjeździe dróg do Gąsocina i Płońska


Odsłonięcie: 1 IX 1979 w 40-tą rocznicę napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę

Tablica z czarnego granitu, wym. 450 mm x 620 mm umieszczona na wysokim postumencie z piaskowca, usytuowanym na kamiennym cokole z inicjatywy TMZC – upamiętnia upodlenie i cierpienia mieszkańców Ciechanowa i okolic w znajdującym się tu w czasie okupacji hitlerowskiej karnym obozie pracy. Odsłonięcie tablicy poprzedziło spotkanie z byłymi więźniami obozu, po którym ustalono treść inskrypcji na tablicy. Projekt postumentu opracował mgr Bławat, wykonała Miejska Służba Drogowa, koszty robocizny pokryło TMZC. Na uroczystości odsłonięcia tablicy przemawiał w imieniu TMZC Tadeusz Grzankowski, odsłonięcia dokonał przedstawiciel władz lokalnych. Opiekę nad miejscem powierzono pobliskiej szkole podstawowej1.

Był to pierwszy obóz założony przez władze niemieckie w Ciechanowie. Zlokalizowano go na rogatkach miasta przy zbiegu ul. Płońskiej i Sońskiej, gdzie dziś znajduje się rondo „Solidarności”. Obóz powstał w 1940 roku, a zlikwidowano go w 1942 roku. Przebywało w nim jednorazowo ok. 250 więźniów, których wykorzystywano przy usuwaniu gruzu w Ciechanowie oraz tłuczeniu kamieni. Zmarłych z wycieńczenia lub wskutek tyfusu grzebano na pobliskim cmentarzu katolickim przy ul. Płońskiej, bliżej centrum miasta2.

Przejmujący opis życia tego obozu przedstawił red. Stefan Żagiel na podstawie relacji Stefana Wojdata, jednego z więźniów obozu zlokalizowanego na rogatkach Ciechanowa przy drodze do Płońska3. Pozwalam sobie za autorem przedstawić fragment wzruszającej opowieści o losach pana Stefana Wojdata, mieszkańca pobliskiego Bielina:

Teren między dzisiejszymi ulicami Sońską i Kasprzaka ogrodzony był drutami kolczastymi. Kilkuset mężczyzn stłoczono w barakach, na piętrowych pryczach. Łazienką był rów z wodą – w nim myli się robotnicy. Posiłki stanowiła ohydna zupa z buraków i brukwi. Niektórzy ją, z początku wylewali, za co byli bici przez Niemców, aż im posmakowała. Rankiem wszyscy czwórkami wyruszali do pracy. Były to głównie roboty ziemne, niwelowanie terenu, porządkowanie działek po zburzonych żydowskich domach. Dziełem grupy Wojdata jest skarpa nad Łydynią. Robotnicy niwelowali też teren przy ulicy Pułtuskiej, wywozili ziemię w inne miejsce. Ziemię wożono wózkami. Z górki trzeba było je hamować za pomocą drążka. Wojdatowi kiedyś ktoś zabrał hamulec, więc miał z tym kłopot. Oznaczało to solidne baty od Niemców. (…) W obozie nie było żartów. Niemcy lali robotników bykowcami za byle co. Jeden z robotników mieszkał w pobliżu, wymykał się do domu. Gdy wachmani się dowiedzieli, tak go bili bykowcami, że aż zemdlał. Na koniec skłuli go bagnetami, raniąc mu pośladki. (…) Był jeszcze epizod zbierania kamieni na polach niemieckiego bauera pod Ujazdówkiem. Spora grupa robotników wybierała je z pola, nosiła w koszach do pobliskiego lasku. Każdego z odnoszących kamienie „żegnał”, bijąc batem, jeden z synów bauera. Każdego „witał” pod laskiem, lejąc batem, drugi syn.

Aktualne usytuowanie i wygląd postumentu.

1 Protokół zarządu TMZC nr 104 z 26 II 1979, nr 105 z 2 VIII 1979 oraz nr 106 z 21 VIII 1979

2 Ryszard Juszkiewicz, Obozy w rejencji ciechanowskiej, „Notatki Płockie” 13/1968, s. 32-38

3 Stefan Żagiel, Słoik na …. Opowieść pracą pisana, „Tygodnik Ciechanowski” nr 4 (1674) z 24 stycznia 2012 r.