Lokalizacja: frontowa ściana ratusza przy ul. Rynek, obecnie Plac Jana Pawła II 6
Odsłonięcie: 1958 – z inicjatywy społecznej ; materiał czarny granit
W czasie II wojny światowej północne Mazowsze zostało wcielone do Prus Wschodnich i tym samym znalazło się w granicach III Rzeszy. Utworzono rejencję ciechanowską ze stolicą w Ciechanowie, chociaż miasto pod względem wielkości i ilości mieszkańców nie należało do największych. W granicach rejencji znalazło się 18 miast i 99 gmin, podzielonych na dziewięć powiatów: ciechanowski, makowski, mławski, ostrołęcki, płocki, płoński, przasnyski, pułtuski i sierpecki1. Na czele powiatu (niem. Landkreis) stał landrat. Pierwszym landratem w Ciechanowie był Erich Matthes, siostrzeniec E. Kocha, a od 1943 r. Paul Funk, wcześniej landrat w Mławie. Rozpoczął się okres niespotykanego dotąd terroru. Ciechanów stał się niemieckim Zichenau, gdzie obowiązywało niemieckie prawo, a właściwie bezprawie. Polskość z dnia na dzień znikała z oficjalnej przestrzeni społecznej, ale dzięki polskim patriotom nie zniknęła w ogóle, a raczej zeszła do podziemia i tam przetrwała do 1945 roku. W beznadziejnej sytuacji znaleźli się polscy obywatele wyznania mojżeszowego. Los ludności żydowskiej osadzonej w lokalnych gettach dopełnił się w roku 1942, kiedy wszystkich Żydów wywieziono w specjalnych transportach do obozów, z których już nie powrócili2. Wkrótce aresztowania, wysiedlenia i masowe egzekucje stały się także codziennością dla wszystkich udręczonych mieszkańców regionu. 17 grudnia 1942 r. w Ciechanowie i jednocześnie w kilku innych miastach rejencji Niemcy przeprowadzili publiczne egzekucje członków polskiego podziemia zbrojnego. W lipcu 1944 r. rozstrzelali w ciechanowskiej żwirowni 30 polskich zakładników, uwięzionych w odwecie z a zamordowanie niemieckiego ogrodnika. W grudniu 1944 roku w okolicach Świąt Bożego Narodzenia Niemcy dokonali masowych aresztowań w Ciechanowie i okolicach miasta. Więźniów przetrzymywano w piwnicach ratusza i budynku przy ul. Śląskiej 7, w latach okupacji ul. Aptecznej. Wśród aresztowanych byli członkowie organizacji konspiracyjnych oraz osoby zatrzymane za drobne przekroczenia, np. nielegalny handel czy szmugiel. Ilości uwięzionych nie udało się ustalić do dzisiaj. Można założyć, że było ich od 100 do 200-300. Najpierw zamordowano więźniów z ratusza, potem przyszła kolej na osadzonych na Śląskiej.
Wstrząsający opis egzekucji zawdzięczamy jednemu z cudem ocalałych więźniów skazanych tego dnia na śmierć3. Wiktor Wynimko w słowach prostych i przejmujących opisał dramatyczne wydarzenia z nocy 16/17 stycznia 1945 roku:
16 stycznia jakiś nadzwyczajny ruch panował od samego rana w magistracie. (…) Przed zmrokiem zapowiedziano nam, ze mamy przygotować się do odjazdu. Prawdopodobnie mają nas wywieźć do Prus wschodnich. Wszyscy zaczęliśmy się szykować, układać manatki i wkrótce byliśmy gotowi. Chwila oczekiwania – i zapada zmrok. Od wschodu słyszymy nie milknąca kanonadę karabinów i granatów. Denerwujemy się. Jest godz. 19. Słyszymy pod oknami ciągłe rozmowy hitlerowców – znów jakby jakieś narady i … kroki żołnierskie. Siedzimy skuleni, zamyśleni, coś niecoś przeczuwamy. (…) Ale granaty od wschodu dodają nam otuchy. Żeby były blisko wojska radzieckie i wyzwoliły nas! Nagle około godz. 20 otwierają się drzwi naszej celi, a w drzwiach staje trzech obwieszonych granatami gestapowców. (..) Konsternacja: co robić? Gestapowcy każą nam wychodzić po dziesięciu. W pierwszej dziesiątce idą koledzy z naszej sali:
Majda, Rożnowski, Otłowski, Wysocki Jan i Stanisław, Wilk, Krupiński i inni. Oprawcy hitlerowscy zakładają kajdanki każdej parze więźniów i wyprowadzają drugą dziesiątkę. Za chwilę słyszymy pierwsze strzały. Wkrótce wyprowadzają drugą dziesiątkę, trzecią …
Ja idę na śmierć w trzeciej dziesiątce. Kiedy zakładano mi kajdanki na ręce, panowałem jeszcze nad sobą, ale kiedy wyprowadzono nas na pole śmierci, nic nie pamiętam. Po dokonaniu egzekucji gestapowcy ściągali kajdanki z rąk pomordowanych (mieli tylko pięć par kajdanków). Hitlerowiec po rozluźnieniu kajdanków szarpnął i ściągnął je z mojej ręki zrywając skórę. Krew polała się z ran, co mnie zabolało i oprzytomniałem. Natychmiast zacząłem ratować się ucieczką, najpierw z placu magistratu, a później dalej, z Ciechanowa, z rąk gestapowców. Ponieważ byłem jeszcze dość silny w rękach i znalazłem w pospiechu jakąś skrzynię, podsunąłem się pod druty. Wlazłem na beczkę, wdrapałem się na druty, wciągnąłem się na parkan, a z parkanu spadłem na ulicę koło elektrowni. Byłem mocno ranny, ale nie śmiertelnie. Wszystkie kule trafiły od pachwiny do kolan. Szósta kula trafiła w kolano i tam utkwiła. Zanim gestapowcy wyprowadzili następną dziesiątkę, nie było mnie już na placu śmierci. (…)4.
Wiadomość o okrutnym mordzie dotarła do rodzin więźniów następnego dnia, kiedy w Ciechanowie nie było już Niemców. Rodziny zorganizowały podwody, aby zabrać swoich bliskich na miejscowe cmentarze. Wstrząsający obraz tamtych dni pełnych rozpaczy i bólu przedstawiła w swoich wspomnieniach Stanisława Halina Załęska, spokrewniona z Stanisławem Żbikowskim, zamordowanym w ostatnim dniu okupacji:
Dopiero następnego dnia przywieźli pomordowanych do domu. Widok był straszny. Ubrani byli jak do wyjazdu. Mieli przy sobie wszystkie swoje rzeczy, z wyjątkiem obuwia. Wszyscy byli bez butów. Zabrano im je po śmierci. To już raczej nie była sprawka Niemców. Po przywiezieniu położyliśmy ich wszystkich na podłogę w pokoju. Każda głowa była wielką bryłą lodu z krwi i śniegu. Był wtedy bardzo duży mróz. Ciała zamordowanych były zamarznięte. Mieliśmy wielkie trudności z umyciem i przywróceniem godnego wyglądu tragicznie zmarłym. Naprawdę trudno mi odtworzyć atmosferę panującą nie tylko w domu, ale w całej wsi. Trzeba było też myśleć o pochowaniu ciał do grobu. Ułożeni zostali w trumnach zbitych z desek przez kolegów. Przynieśli deski, gwoździe, co kto miał i wspólnie zbili trumny. Wieczorem zebrali się wszyscy na wspólną modlitwę. Trwała całą noc. Nikt tej nocy nie spał. Płacz przeplatał się na zmianę z modlitwą. Nastał dzień pogrzebu. Ciała zamordowanych zostały poświęcone przez księdza z Bogatego i wyprowadzone do pobliskiego krzyża. Wszyscy udali się na cmentarz w Zielonej, a nasza rodzina podjęła decyzję, aby mojego wuja Stanisława Żbikowskiego pochować w Krasnem przy jego ojcu Antonim. Pogrzeb był skromny i cichy. Nie było nawet mszy świętej. Ksiądz Karwowski z Krasnego był aresztowany przez okupanta i zmarł w Oświęcimiu. Ksiądz w Zielonej został zatrzymany zaraz po wkroczeniu „wybawicieli”, tzn. wojsk radzieckich i nie pamiętam, kiedy został zwolniony. W czasie pogrzebu pomordowanych na pewno go nie było. Z całej gminy zabito około dwudziestu młodych ludzi. Tak skończyła się dla nas niemiecka okupacja5.
Datę odsłonięcia tablicy jak też inicjatorów i fundatorów pierwotnej tablicy trudno dziś ustalić. Towarzystwo Miłośników Ziemi Ciechanowskiej powstało w maju 1957 roku, zaczynało więc dopiero planować swoje działania i nie mogło być podjąć się takiego zadania. Pierwsza tablica z inicjatywy TMZC, upamiętniająca pobyt S. Żeromskiego w Szulmierzu, została odsłonięta dopiero 15 V 1960 roku. Nie jest to najbardziej istotne rozstrzygnięcie dla sprawy upamiętnienia ofiar bezsensownego mordu dokonanego przez Niemców na kilka godzin przed wkroczeniem do miasta oddziałów Armii Czerwonej. Najważniejsza była idea upamiętnienia więzionych w piwnicach ratusza, a następnie zamordowanych na dziedzińcu 50 Polaków. Inicjatorom utworzenia tablicy udało się wówczas ustalić, że w nocy z 16 na 17 stycznia 1945 r. zamordowano 50 Polaków, przy czym 17 znanych było z imienia i nazwiska. Taki też stan rzeczy odnotowano na tablicy. Po 1990 roku w zmienionych warunkach polityczno-ustrojowych pojawiać się zaczęły głosy o konieczności uzupełnienia tragicznej listy zamordowanych. Towarzystwo Miłośników Ziemi Ciechanowskiej wzięło na siebie ten obowiązek i powinność wobec ofiar hitlerowskiego mordu. Wykorzystano czas remontu ratusza w 2009 roku i zdemontowano tablicę. Zaczął się okres poszukiwań i ustaleń, które z upoważnienia TMZC prowadził Andrzej Piotrowski. W 2013 roku na frontowej elewacji zawieszono nową tablicę uzupełnioną personaliami kolejnych ofiar egzekucji w styczniu 1945 roku. Tablicę ufundował i wykonał osobiście Bernard Grzankowski, wiceprezes TMZC. Oprócz działaczy TMZC w uroczystości uczestniczyły władze miasta, całkiem sporo mieszkańców i rodziny pomordowanych. Wszyscy byli zgodni, że Ciechanów nie zapomniał o ofiarach mordu. Jak wyjaśnił Andrzej Piotrowski, podstawą ustalenia nazwisk ofiar mordu były dwa dokumenty. Pierwszy sporządzony 3 stycznia 1945 r. przez komendanturę ciechanowskiej jednostki Sicherheitspolizei, przygotowany dla niemieckiej jednostki nadrzędnej z Płocka, zawierający 239 nazwisk zatrzymanych Polakach, będących w dyspozycji ciechanowskiego Sipo. Drugi, to lista strat wojennych miasta i powiatu ciechanowskiego sporządzona w l. 1962-1964 przez Tadeusza Grzankowskiego6. Nazwiska, pojawiające się w tych dokumentach, były ponadto weryfikowane przez rodziny zamordowanych. Jednak nadal brakowało danych pięciu zamordowanych osób. Uznano wówczas, że ustalenie pełnej listy ofiar nie będzie już możliwe.
Odsłonięcie nowej tablicy miało miejsce 17 stycznia 2013 roku w 68. rocznicę okrutnego mordu. Na zaproszenie prezydenta Miasta Ciechanów oraz TMZC odbyło się ponowne upamiętnienie 50 ofiar hitlerowskiego terroru – 45 ofiar wymienionych z imienia i nazwiska oraz 5 ofiar nadal bezimiennych.
Materiał: czarny marmur; wymiary: 1200 mm x 1300 mm
Odsłonięcie nowej tablicy wywołało krytyczną reakcję grupy regionalistów, skupionych wokół portalu internetowego „06-400”. Autor artykułu „Tablica (nie) pamięci na ratuszu” przytacza szereg cennych informacji o okolicznościach i przebiegu skrytobójczej egzekucji, zwraca jednak uwagę na istniejące nadal błędy, nieścisłości i niejasności co do rzeczywistej ilości ofiar, miejsca egzekucji i pochówku ofiar, biorąc pod uwagę nie tylko tablicę na ratuszu, ale również tablicę na ul. Śląskiej. Podkreśla przy tym, że praca przy ustaleniu listy ofiar wykonana przez pana Andrzeja Piotrowskiego z TMZC musi budzić uznanie i może być ważną podstawą do dalszych badań i poszukiwań7. Sprawą zainteresowano Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Rada po analizie materiałów źródłowych wezwała TMZC do korekty danych zamieszczonych na tablicy. TMZC w odpowiedzi przesłało opis badań podjętych przed odsłonięciem tablicy oraz poszukiwań archiwalnych po 17 stycznia 2013 r., które doprowadziły do odnalezienia dwóch dokumentów, m.in. pisma burmistrza Ciechanowa do PCK z 7 VIII 1945 r., z którego wynika, że przy ratuszu rozstrzelano 74 osoby. Zarząd TMZC uznał za potrzebną kolejną rekonstrukcję treści tablicy. „Chcemy bez nadmiernego pośpiechu z zachowaniem zasad staranności i rzetelności ustalić pełną listę pomordowanych na dziedzińcu ciechanowskiego ratusza” – zapewnił prezes TMZC E. Sadowski8.
Być może doczekamy się ostatecznych ustaleń, jako że 30 stycznia 2020 r. Rady Miasta Ciechanowa powołano zespół do opracowania treści tablic upamiętniających mieszkańców Ciechanowa i okolic zamordowanych przez niemieckich okupantów w nocy z 16 na 17 stycznia 1945 roku na dziedzińcu ciechanowskiego ratusza i w podwórzu domu przy ul. Śląskiej 7. W skład komisji powołano wnioskodawców Janusza Witczaka i Norberta Orłowskiego, rektora PUZ w Ciechanowie prof. Leszka Zygnera, przedstawicieli TMZC Bernarda Grzankowskiego i Andrzeja Piotrowskiego oraz inne zainteresowane osoby. Przewodniczącym zespołu został Janusz Witczak, wnioskodawca powołania zespołu, badacz i pasjonat historii. Zadaniem zespołu jest ustalenie pełnej i wiarygodnej, zgodnej z prawdą historyczną listy zamordowanych. Niestety pandemia koronawirusa spowodowała czasowe zawieszenie prac zespołu. Kolejne spotkania zaplanowano na jesień 2021 r.
179Sugerowana bibliografia:
Marek T. Frankowski, Pamięci pomordowanych, „Tygodnik Ciechanowski”, nr 4/1985; przedruk w „Mazowsze ciechanowskie – moja mała ojczyzna”, t. II, pt. Przeżyli własna śmierć, s. 261-263, Ciechanowskie Towarzystwo Naukowe, Ciechanów 1997
1 Leszek Zygner, Rozbiór Mazowsza ’39, z cyklu „Mazowieckie impresje historyczne”, „Tygodnik Ciechanowski” z 2019 r.
2 Pamięć o wymordowaniu przez hitlerowców ponad 6 tys. ciechanowskich Żydów utrwala pomnik, znajdujący się w okolicach dawnego cmentarza żydowskiego na os. Aleksandrówka
3 Wiktor Wynimko więzień Gestapo, skazany na śmierć w dn. 16 XII 1945 r. Ciężko ranny podczas egzekucji, skorzystał z nieuwagi gestapowców i przedostał się przez mur otaczający dziedziniec ciechanowskiego ratusza. Po pokonaniu Łydyni przeczołgał się w okolice koszar, stąd ostatkiem sił dotarł do wsi Kąty. Tu pomógł mu sołtys Czarnecki, który następnego dnia odwiózł go do Ciechanowa. W mieście odnalazła go żona i zabrała do domu. Oprócz niego uratowało się jeszcze trzech więźniów.
4 Cyt. za „Tygodnikiem Ciechanowskim”, nr 3 z 19 stycznia 2016 r. Tekst wspomnień przekazała „TC”, za pośrednictwem Tadeusza Pikusa, córka W. Wynimko, pani Janina Kacprzak.
5 Fragmenty wspomnień pani Stanisławy Haliny Załęskiej pt. „Powrócił, by zginąć” opublikował „TC” nr 6 z 9 II 2021 r., s. 11. Autorka została laureatką pierwszej nagrody w I Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Alfreda Borkowskiego, zorganizowanym w Przasnyszu w 2014 r.
6 Dokument pierwszy znajduje się w zbiorach IPN, drugi w zbiorach TMZC. Więcej o liście ofiar sporządzonej przez T. Grzankowskiego pisze M. Adamkiewicz w publikacji „Historia w książkach zapisana”, TMZC, Ciechanów 2020, s. 135-138
7 Tablica (nie) pamięci na ratuszu, portal internetowy 06-400
8 Błędy na tablicy pamięci, autor KK, „Tygodnik Ciechanowski” nr 24 z 17 VI 2014 r., s. 7.

